- Bartosz Nowak, wybrany Piłkarzem Sezonu Ekstraklasy, zdominował rozgrywki, notując 9 bramek i 12 asyst, co czyni go kluczową postacią rewelacyjnego GKS-u Katowice.
- W ekskluzywnym wywiadzie 32-letni pomocnik ujawnia zaskakujący sekret swojej życiowej formy oraz opowiada o niezwykłej sile drużyny i relacjach z trenerem.
- Sprawdź, co było prawdziwym kluczem do jego sukcesu, poznaj piłkarskiego idola z dzieciństwa i dowiedz się, czy marzenie o reprezentacji Polski jest bliżej niż kiedykolwiek.
"W tym sezonie pierwszy raz nie grałem". Nowak o sekrecie życiowej formy
"Super Express": - Zostałeś wybrany Piłkarzem Sezonu. W przeszłości ten tytuł zdobywali tacy zawodnicy jak Robert Lewandowski czy Kamil Grosicki. Jakie to uczucie?
- Czuję ogromną dumę i wielkie wyróżnienie. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy na mnie głosowali i mnie docenili. Przez cały sezon czułem wsparcie z każdej strony i to mnie bardzo napędzało. Pozwalało mi więcej ryzykować na boisku, czuć się pewnie i komfortowo. Cieszę się, że było to widać.
Przeczytaj także: Gala Ekstraklasy. Patrzyli na nią z zazdrością! Miss Polski skradła absolutnie każdy wzrok
- Jesteś z pewnością ulubieńcem graczy Fantasy Ekstraklasa. Twoje 9 goli i 12 asyst dało im mnóstwo punktów. A czy sam byś siebie kupił do składu?
- (śmiech) Sam byłem graczem Fantasy, ale w tym sezonie pierwszy raz nie grałem w Fantasy Ekstraklasę i może właśnie to jest sekret tak dobrego sezonu, bo nie nakładałem na siebie dodatkowej presji. Wcześniej zawsze miałem siebie w składzie i na kapitanie, więc może dobrze się stało, że tym razem odpuściłem. W przyszłym sezonie spróbuję tego samego.
"Wie kiedy przycisnąć". Siła GKS-u Katowice i relacje z trenerem
- Jesteście rewelacją sezonu. Co jest największą siłą GKS-u Katowice?
- Drużyna. Zdecydowanie drużyna. Jesteśmy naprawdę zgraną drużyną, w której nie ma jednego lidera. W różnych momentach każdy z nas bierze na siebie odpowiedzialność. Jasne, dziś to ja tu stoję, bo strzeliłem trochę bramek i asystowałem, ale są w zespole zawodnicy, którzy wykonują "czarną robotę". Oni też w kluczowych momentach potrafili nas pociągnąć. Mógłbym wymieniać wszystkich, od obrony po atak, przez sztab i ludzi pracujących w klubie. Największym naszym atutem w tym sezonie, tak jak i w poprzednim, i mam nadzieję, że tak pozostanie, będzie drużyna.
Zobacz też: Marianna Schreiber stara się o fotel prezydenta. Naprawdę chce rządzić Krakowem?!
- A jaki jest trener Rafał Górak? To zamordysta czy raczej kumpel?
- Trener wie, kiedy przycisnąć, a kiedy zluzować. On również buduje te relacje między nami i atmosferę w szatni, w której każdy czuje się dobrze i może dać coś od siebie. To jest bardzo ważne.
- W końcówce sezonu, w meczu z Pogonią, nie mieliście chwili zwątpienia, że to wszystko może się wymknąć z rąk?
- Nie, nie było na to czasu. Dopóki piłka jest w grze, trzeba walczyć i próbować. Na pewno, gdyby nie skończyło się to happy endem, plulibyśmy sobie w brodę, bo wiemy, że to nie był nasz najlepszy mecz. Ale ostatecznie nikt nie będzie o tym pamiętał w negatywnym sensie. Każdy zapamięta na lata bramkę Marcela, która dała nam spełnienie marzeń.
Piłkarski idol z Realu Madryt i marzenie o grze z orzełkiem na piersi
- Masz piłkarskiego idola, na którym się wzorujesz?
- Moim pierwszym ulubionym zawodnikiem był Raul González i on zawsze nim pozostanie.
- Ciekawe, bo to napastnik, a ty jesteś pomocnikiem.
- Tak, ale tu nie chodzi o pozycję, a o inteligencję, sposób grania i funkcjonowania na boisku. Był pierwszym piłkarzem, którego grę podziwiałem i zostanie tym najważniejszym.
- Zawsze grałeś w pomocy?
- W czasach dziecięcych grało się na każdej pozycji, byle tylko mieć piłkę. Dopiero w liceum, kiedy trafiłem do Gwarka Zabrze, nauczyłem się trochę taktyki i zobaczyłem, jak wygląda poważniejsza piłka. Od tamtej pory już raczej tylko jako pomocnik.
- Na koniec pytanie o reprezentację Polski. Jeśli twoje nazwisko w przyszłości pojawi się na liście powołanych, serce zabije mocniej?
- Oczywiście. To jest marzenie każdego piłkarza. Możliwość gry z orzełkiem na piersi to największe możliwe wyróżnienie.
Rozmawiał Przemysław Ofiara