– Jest Pan trzecim trenerem w tym tysiącleciu, któremu udało się obronić mistrzostwo Polski. Jakie to uczucie?
– To oczywiście bardzo miłe i jestem z tego dumny. Trzeba jednak podkreślić, że nie jest to sukces jednej osoby. Za tym osiągnięciem stoi cały klub i wszyscy ludzie pracujący wokół drużyny. Ekstraklasa to bardzo wymagająca liga, w której trudno wygrywać mecze, dlatego tym bardziej cieszymy się z tego osiągnięcia.
– W czym tkwi sekret sukcesu Lecha?
– Myślę, że kluczowe jest otaczanie się dobrymi, wykwalifikowanymi i ciężko pracującymi ludźmi. W tym sezonie mieliśmy bardzo dobrą kadrę – podobnie zresztą jak w poprzednim. Ogromną rolę odegrał sztab szkoleniowy, który każdego dnia wykonywał świetną pracę. Ważne były też stabilność zapewniana przez klubowe zarządzanie, dobra akademia dostarczająca zawodników oraz kibice wspierający drużynę zarówno u siebie, jak i na wyjazdach. Na nasz sukces składa się wiele elementów.
– Jakie wspomnienia z minionego sezonu zapadły Panu najbardziej w pamięć? Zarówno tych dobrych, jak i trudnych było przecież sporo.
– Rzeczywiście, trudno wybrać jeden moment. Myślę jednak, że bardzo ważny był wyjazdowy mecz z Górnikiem w drugiej rundzie. Przegraliśmy wcześniej dwa spotkania i wiedzieliśmy, że kolejna porażka oznaczałaby stratę nawet 10–11 punktów. Udało nam się jednak wygrać i był to istotny moment sezonu. Ważne było też domowe spotkanie z Cracovią, które rozstrzygnęliśmy w ostatniej minucie. Wolę jednak skupiać się na dobrych wspomnieniach – szczególnie wtedy, gdy kończy się sezon mistrzostwem.
– Powiedział Pan ze sceny, że Lech będzie jeszcze silniejszy niż w poprzednim sezonie. W jaki sposób? Dzięki transferom, nowym metodom pracy?
– Podobne słowa mówiłem już rok temu, więc pewnie powiedziałbym je niezależnie od okoliczności. Ale tak – nadal będziemy ciężko pracować. Chcemy wzmocnić skład i rozwijać nasz model gry. We wszystkich aspektach musimy dążyć do poprawy. To zawsze powinno być naszą ambicją.
– Czy Liga Mistrzów jest dziś bliżej niż kiedykolwiek?
– Grałem już kiedyś w play-offach Ligi Mistrzów, gdy pracowałem w Brøndby, więc wiem, jak trudne jest to wyzwanie. W tym sezonie mamy lepsze rozstawienie niż poprzednio, co oczywiście jest atutem. Z drugiej strony błędem byłoby myślenie, że czekają nas łatwi rywale tylko dlatego, że jesteśmy rozstawieni. Wiele zależy od losowania – nadal możemy trafić na zespoły o znacznie większej wartości i potencjale. To wciąż będzie bardzo trudne zadanie, ale zrobimy wszystko, by wykorzystać naszą szansę.
ZOBACZ TEŻ: Tuż po sezonie taki cios dla Realu Madryt! W Hiszpanii już grzmią. Szok
– Zostaje Pan w Poznaniu na kolejne dwa lata. To była trudna decyzja?
– To była ważna decyzja, ale cieszę się, że tu jestem. Wciąż mamy wiele do zrobienia i wiele możliwości rozwoju. Podoba mi się zespół, struktura klubu i sposób funkcjonowania organizacji. Dobrze czuję się także w Polsce, więc decyzja była naturalna.