- Lech Poznań zdobył dziesiąte mistrzostwo Polski, a oficjalna feta z udziałem piłkarzy i kibiców przeszła do historii dzięki wyjątkowym wydarzeniom.
- Trofeum zostało dostarczone w zaskakujący sposób przez kuriera, co zapoczątkowało szaloną podróż odkrytym autokarem i mnóstwo niespodziewanych atrakcji.
- Sprawdź, jak bramkarz "polował" z dzbanem piwa i jaki niecodzienny rekwizyt skradł show podczas kulminacji mistrzowskiej imprezy w Poznaniu.
Szaleństwo na stadionie i piwo w dzbanie
Choć Lech Poznań zapewnił sobie tytuł już tydzień wcześniej, oficjalne świętowanie zaplanowano po ostatnim meczu sezonu z Wisłą Płock. Mimo że spotkanie zakończyło się remisem 2:2 po golu wychowanka Lecha, Marcina Kamińskiego, w 94. minucie, humory na trybunach i na murawie były wyśmienite. Po końcowym gwizdku rozpoczęło się prawdziwe szaleństwo.
- Mistrz, mistrz, Kolejorz! – niosło się po stadionie, na którym zasiadło ponad 40 tysięcy kibiców.
Przeczytaj także: Jan Urban ogłosił powołania. Jest Robert Lewandowski i kilka niespodzianek
Puchar został dostarczony w wyjątkowy sposób. Na boisko wniósł je influencer Qesek, który wcielił się w kuriera InPost, mówiąc, że wiezie najważniejszą przesyłkę sezonu. Tak duża obecność tej firmy nie była przypadkowa. Dwa dni później, podczas Gali Ekstraklasy, Izabela Karolczyk-Szafrańska, Chief Marketing and ESG Officer w Grupie InPost, ogłosiła, że firma będzie partnerem Ekstraklasy. Współpraca ma potrwać trzy lata.
Wracając do fety Lecha. Chwilę po dostarczeniu trofeum przez kuriera, trafiło ono w ręce kapitana Mikaela Ishaka, a niebo rozświetliły fajerwerki. Bohaterem pomeczowych wydarzeń został bramkarz Bartosz Mrozek, który z pięciolitrowym dzbanem piwa "polował" na kolegów z drużyny, oblewając ich złotym trunkiem.
Parada przez miasto i finał w wózku z supermarketu
Po ceremonii na stadionie piłkarze wsiedli do odkrytego autobusu i ruszyli w ponad dwugodzinną podróż przez miasto na Plac Marka, gdzie czekały na nich tłumy fanów. Podczas przejazdu kibice przekazali zawodnikom duże, obramowane zdjęcie trenera Nielsa Fredriksena, co klub skomentował w mediach społecznościowych hasłem „santo subito”.
Zobacz też: Jan Tomaszewski grzmi po powołaniach Urbana. "Gdzie jest Szczęsny?". Wskazał błędy selekcjonera
Zabawa trwała w najlepsze, a jej kulminacja nastąpiła tuż przed północą. Na scenie swoje taneczne umiejętności zaprezentował Luis Palma, ale prawdziwy show skradł nieoczekiwany rekwizyt. W pewnym momencie u piłkarzy pojawił się... wózek z supermarketu. Mistrzowie Polski szybko podłapali zabawę i w szaleńczym pędzie zaczęli wozić w nim Pablo Rodrigueza. W ten nietypowy sposób feta trwała do wczesnych godzin porannych, udowadniając, że w Poznaniu świętować potrafią jak nikt inny.