- Jagiellonia Białystok odzyskuje zwycięski rytm, a jej kluczowym motorem napędowym stał się senegalski pomocnik Ousmane Sow.
- Sow, z czterema golami w trzech meczach, w tym pierwszym hat-trickiem, zdradza kulisy szybkiej aklimatyzacji i gry na trzech frontach.
- Odkryj, jak Jagiellonia radzi sobie z intensywnością sezonu i czy Sow, pomimo skromności, naprawdę objął rolę lidera zespołu.
„Super Express”: - Czy Jagiellonia ma już kryzys za sobą?
Ousmane Dembele: - Mam taką nadzieję.
- Trzy wygrane w trzech kolejnych meczach muszą robić wrażenie.
- Tak, ale nie możemy popadać ze skrajności w skrajność. Jeszcze niedawno wszyscy mówili o naszym kryzysie, teraz wygraliśmy trzy mecze z rzędu. Fajny wynik, poprawiliśmy pozycję w tabeli, awansowaliśmy do kolejnej rundy zmagań o Puchar Polski. Teraz najważniejsze, aby potwierdzać to w kolejnych spotkaniach.
- Spora w tym pana zasługa - cztery gole w trzech meczach robią wrażenie.
- Oczywiście, cieszą mnie te bramki, ale na koniec najważniejsza jest drużyna i jej wyniki. Gdyby kto inny zdobywał te gole, a my byśmy wygrywali, to nie mógłbym narzekać. Dlatego fajnie, że mogłem pomóc drużynie, bo na koniec to jej wynik jest najważniejszy, natomiast cieszy mnie moja dyspozycja.
Raków wstaje z kolan, zakończył serię Pogoni. "To dopiero początek serii"
- Chyba trochę pan odżył po powrocie do Polski.
- Na pewno dobrze tutaj się czuję. Tak było w Zabrzu, tak też jest w Białymstoku. Od początku otrzymałem spore wsparcie ze strony kolegów z drużyny, klubu. Wszyscy w Jagiellonii są bardzo pomocni, więc ta aklimatyzacja okazała się bardzo szybka. Nic tylko skupiać się na boisku i realizacji swoich zadań.
- Czy hat-trick zdobyty w Gdańsku był pańskim pierwszym w karierze?
- Przyznam szczerze, że nie przypominam sobie, abym wcześniej w seniorskiej karierze strzelił trzy gole w jednym meczu, więc chyba tak. Na pewno jeden z najlepszych występów w dotychczasowej karierze, ale mam nadzieję, że to nie ostatni taki mecz.
Matty Cash sprawdzi się na tle Barcelony. Jerzy Dudek: "Musi być agresywny i czujny". [ROZMOWA SE]
- W tym sezonie Jagiellonia jako ostatnia polska drużyna rywalizuje na trzech frontach. Nigdy wcześniej nie zderzył się pan z taką intensywnością?
- To dla mnie coś nowego, ale nie ma piłkarza, który wolałby trenować niż rozgrywać mecze. Oczywiście, treningi są bardzo ważne, natomiast nam zdecydowanie pasuje taki reżim. Dobrze czuję się grając co trzy dni, a do tego rozgrywam swój pierwszy sezon w rozgrywkach o europejskie puchary. Mecze takie jak z Araratem, w którym zdobyłem pierwszą bramkę w Lidze Europy, czy możliwość rywalizacji przeciwko Anderlechtowi będę długo wspominał, a kolejne wielkie mecze przed nami.
- Wspólnie z Jesusem Imazem jest pan najlepszym strzelcem Jagiellonii w tym sezonie, a przecież nie gra pan jako napastnik. Jak pan to tłumaczy?
- Zgadza się, ale Jesus też nie jest napastnikiem. Poza tym mamy w drużynie Nika Prelca, Dimitrisa Rallisa, czy Yusuffa Syllę. Dobre jest to, że w naszym zespole odpowiedzialność za zdobywane bramki rozkłada się na wielu zawodników. Na pewno chcę pomóc drużynie w możliwie najlepszy sposób, ale jak już wspomniałem, ważniejsze od statystyk indywidualnych są te drużynowe.
- Czy czuje się pan liderem drużyny?
- Lider to duże słowo. Są w naszym zespole chłopaki z bardzo dużym doświadczeniem, którzy osiągnęli mnóstwo z tym klubem jak Jesus Imaz, Taras Romańczuk, czy Sławek Abramowicz. Ich obecność jest dla nas bardzo istotna i z pewnością bardzo nam pomaga nie tylko na boisku, ale także w szatni, czy podczas treningów. Po prostu chcę osiągnąć możliwie najwyższą formę i być wartością dodaną dla tego zespołu.
- Poprawiliście pozycję w tabeli i powoli zbliżacie się do miejsc pucharowych.
- Na tym etapie sezonu nie ma sensu patrzeć na tabelę, ponieważ jeszcze każdy może wpaść w kryzys, lub wywindować się serią wygranych. Po prostu najważniejszy jest kolejny mecz i nie ma sensu patrzeć w listopadzie, ile punktów tracimy do miejsce gwarantującego udział w europejskich pucharach. Po prostu wychodząc na boisko musimy robić swoje, a jeżeli wyniki będą się zgadzały, to i pozycja w tabeli będzie dobra.
- Po meczu z Levskim Sofia w Lidze Europy czeka was starcie z GKS Katowice w Ekstraklasie. Wygrana pozwoli wam doskoczyć do ligowej czołówki. Jak pan podchodzi do tego spotkania?
- Oczywiście chcemy wygrać ten mecz, ale jak już wspomniałem nikt nie patrzy na tabelę, bo jest jeszcze na to zbyt wcześnie. Zależy nam na zwycięstwie i potwierdzeniu, że najgorsze momenty w tej rundzie mamy już za sobą.
Jesus Imaz dobił do setki w Jagiellonii. Jubileuszowy gol hiszpańskiej legendy