- Aston Villa, po serii zwycięstw, staje przed arcytrudnym egzaminem w Lidze Mistrzów, mierząc się z rozpędzoną Barceloną.
- Jerzy Dudek wskazuje na kluczową rolę Matty'ego Casha, podkreślając, że jego agresywność i czujność będą decydujące w starciu z ofensywą mistrza Hiszpanii.
- Sprawdź, jak polski obrońca ma powstrzymać gwiazdy Barcelony i dlaczego jego ostatni występ z Manchesterem City jest wzorem do naśladowania.
„Super Express”: - Barcelona znów zabawiła się w LaLiga, rozbijając Alaves 6:1. To przestroga dla Aston Villi przed grą w Katalonii?
Jerzy Dudek: - Zawsze grając na Camp Nou trzeba nastawić się na bardzo ciężką przeprawę. Chociaż Real ostatnio pokazał, że jest to możliwe, żeby tam wygrać. Aston Villa jest w bardzo dobrej formie. Można powiedzieć, że trener Unai Emery zna piłkarzy Barcelony i wie, jak ich powstrzymać. Uważam, że zwycięstwo „Królewskich” w Katalonii daje im pewne możliwości taktyczne, jak to zrobić. Ale powtarzam: przed angielskim klubem naprawdę bardzo trudne zadanie do wykonania.
- Postawa Aston Villi w Lidze Mistrzów jest dla pana zaskoczeniem?
- Zwycięstwa w Lidze Mistrzów to wspaniała rzecz, bo budują pewność siebie. Udany start bardzo zależy od kalendarza. Brugge, Fenerbahce czy Viking to zespoły, które są absolutnie w zasięgu przedstawicieli Premier League. Angielskie kluby należą do faworytów w rywalizacji z nimi. Dlatego Aston Villa wykonała dobrze swoją robotę. Teraz będzie miała trudniejsze zadanie. Na podstawie trzech wygranych spotkań ta pewność siebie z każdym momentem wzrasta. Można zatem kontynuować dobrą grę. Oczywiście będzie to trudne dla angielskiego klubu, ale jak najbardziej do zrobienia.
- W tym sezonie Raphinha i Lamine Yamal są wyjątkowo skuteczni. W ostatniej kolejce ligi hiszpańskiej znów powiększyli bramkowy dorobek. Czy Aston Villa poradzi sobie z ofensywnym duetem mistrza Hiszpanii?
- Barcelona jak się rozkręci, to strzela konkretnie i demoluje przeciwników. Yamal i Raphinha są bardzo dobrym przykładem. Na pewno motywacją dla Aston Villi jest występ przeciwko Manchesterowi City w Premier League, gdy wygrali 2:1. W tym spotkaniu Matty Cash nakrył czapką Jeremy'ego Doku. Mamy zawsze duże pretensje do gry obronnej reprezentanta Polski. Jednak w tym wypadku grał wyśmienicie: bardzo agresywnie i do tego był bardzo czujny.
- Zrobił na panu wrażenie?
- To był chyba najlepszy jego występ, który widziałem w grze obronnej. Wiadomo, że ofensywa to jest z jego strony również duży atut, ale w defensywie zawsze były do niego zastrzeżenia. Jednak w meczu z City grał wybornie. Jeżeli tak zagra przeciwko Raphinhi, to na pewno będzie jednym z tych elementów układanki, który pozwoli osiągnąć bardzo dobry wynik.
Jesus Imaz dobił do setki w Jagiellonii. Jubileuszowy gol hiszpańskiej legendy
- Czym panu zaimponował kadrowicz?
- Cash pokazał jak powinna wyglądać agresywna gra na granicy faulu przeciwko najtrudniejszemu zawodnikowi. Każdy zespół walczący o finał Ligi Mistrzów czy o zwycięstwo we własnej lidze ma niesamowitych skrzydłowych. Taki obrońca jak Cash ma bardzo trudne zadanie w powstrzymaniu tych zawodników. Ale pokazał się z bardzo dobrej strony. Zawsze także musi być wsparcie ze strony stoperów czy środkowych pomocników. To bardzo dobrze działało w przypadku meczu z City.
- Cash w taki sam sposób powinien zagrać przeciwko gwiazdom Barcelony?
- To będzie klucz. Raphinha jest troszkę innym zawodnikiem, ale również bardzo często grającym 1 na 1, wchodzącym za plecy obrońców. Dlatego Matty musi być tak samo czujny, jak był w starciu z City. Teraz także przeciwnik będzie bardzo wymagający. Na pewno znowu będzie musiał pokazać się z dobrej strony w defensywie. Z Manchesterem musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Z Barceloną będzie podobnie.
Kamil Grosicki znów włączy Turbo? "Wykonał wyrok"