Wyciskająca łzy scena przed meczem Widzewa. Wszystko uchwyciły kamery, wspaniałe zachowanie

Piłka nożna jest też dla tych najmłodszych. A ci bardziej odważni młodociani pojawiają się już na murawie w roli tzw. eskorty. To potrafi przysporzyć stresu. Wtedy do gry wkraczają dorośli. Właśnie taki moment uchwycono „Lidze od kuchni” na antenie Canal+ Sport, który pokazał kulisy meczu Widzewa Łódź z Koroną Kielce (1:2). W centrum uwagi znalazł się sędzia Karol Arys, którego z tego miejsca pragniemy pochwalić.

Widzew - Korona
Autor: Łukasz Grochala/Cyfrasport; Rafał Rostkowski/ X (Twitter)

"Nie bój się, jesteś ze mną!"

Przed niemal każdym spotkaniem PKO Ekstraklasy na boisko wraz z zawodnikami wychodzą dziecięce eskorty. Dla najmłodszych jest to wyjątkowa okazja, by poczuć atmosferę profesjonalnego futbolu. Nie zawsze jednak łatwo poradzić sobie z emocjami – szczególnie gdy wokół pojawiają się kamery, tłum kibiców i głośny doping.

ZOBACZ TEŻ: Duże pudło Roberta Lewandowskiego w Chicago! Na szczęście mu się upiekło

Podczas sobotniego meczu w Łodzi Arys zauważył, że kilkuletnia Oliwia wyraźnie się stresuje. Arbiter zapytał ją o imię i upewnił się, czy płacze. Następnie próbował ją uspokoić: – Nie bój się, jesteś ze mną! Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. Nie martw się.

Sędzia postanowił dodatkowo wziąć dziewczynkę na ręce. Gest szybko przyniósł efekt – po chwili Oliwia odzyskała uśmiech. Następnie odebrała piłkę ze stojaka i bez większego stresu mogła już przeżyć swój wyjątkowy moment na murawie.

Postawę Arysa docenił były sędzia Rafał Rostkowski. – I to była decyzja sędziowska kolejki, a może i wielu kolejek. Brawo Panie Sędzio, brawo Karol Arys! O tym jest piłka. O emocjach, o ludziach, także o dzieciach. Niezwykła czujność, empatia, wsparcie. Mega szacun! – napisał na portalu X.

Na meczu, jak to się mawia, trup ścielił się gęsto. Arbiter wielokrotnie musiał przerywać grę, a po końcowym gwizdku znalazł się w ogniu krytyki kibiców Widzewa. Łodzianie mieli pretensje przede wszystkim o uznanie drugiego gola Korony. Wątpliwości w tej sytuacji miał również Rostkowski, który określił decyzję o uznaniu bramki na 2:1 jako wypaczenie wyniku.

W obronie sędziego stanęło jednak Kolegium Sędziów PZPN. W oficjalnej analizie uznano, że Arys, wspólnie z zespołem VAR, podjął prawidłową decyzję, a zarzuty kierowane pod jego adresem są nieuzasadnione.

ZOBACZ TEŻ: Raków na dnie w Ekstraklasie! " Nie możemy szukać usprawiedliwienia"