- Trener mistrza Bułgarii, Lewskiego Sofia, Julio Velazquez, z szacunkiem ocenia Jagiellonię przed kluczowym starciem w Lidze Europy.
- Hiszpański szkoleniowiec otwarcie podziwia osiągnięcia Jesusa Imaza, zdradzając jednocześnie, jak zamierza zneutralizować zagrożenie ze strony Jagiellonii.
- Poznaj jego unikalne podejście do motywacji zespołu oraz dowiedz się, co uważa za prawdziwy sukces w europejskich pucharach przed dzisiejszym meczem.
„Super Express”: - W ubiegłym sezonie wywalczył pan z Lewskim mistrzostwo Bułgarii przerywając długoletnią dominację Ludogorca. Co było kluczowe w tym wyścigu o tytuł?
Julio Velazquez (trener Lewskiego Sofia): - Przede wszystkim jedność, jaka panowała w naszej szatni. Zaangażowanie i nastawienie każdego zawodnika były znakomite. Ponadto drużyna przez cały czas prezentowała bardzo wyraźną tożsamość i zawsze starała się przejmować inicjatywę. Zawsze będę niezwykle wdzięczny wszystkim piłkarzom. Kolejnym fundamentalnym elementem była więź, jaka wytworzyła się między zespołem a kibicami.
- Jak pan ocenia dokonania Lewskiego w Lidze Europy i co uzna za sukces w tych rozgrywkach?
- Dla nas sam awans do fazy ligowej europejskich pucharów, czego klub nie dokonał od 16 lat, jest ogromnym sukcesem. Postawa drużyny była bardzo dobra. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że musieliśmy rozegrać osiem meczów eliminacyjnych. Wiemy, że pod względem budżetu dzieli nas ogromna przepaść od zdecydowanej większości pozostałych zespołów. Jednak naszym celem jest nawiązanie równorzędnej walki w każdym spotkaniu.
- Jak pan ocenia grę Jagiellonii i czego spodziewa się pan po spotkaniu z nią?
- To drużyna, do której mam ogromny szacunek. Potrafi bardzo dobrze rywalizować. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że postawi nam bardzo trudne warunki.
- W Jagiellonii liderem jest pana rodak Jesus Imaz. To najlepszy zagraniczny strzelec w historii polskiej ligi. Co pan sądzi o jego umiejętnościach i jak zamierza go zatrzymać? Gdy pracował pan w Alcorcón, mierzył się pan trzy razy z Imazem, który grał w Llagosterze i Murcii, a nawet strzelił gola pana drużynie.
- Bardzo się cieszę z jego sukcesów i wszystkiego, co osiągnął w Polsce. Jest Hiszpanem, prawdziwym profesjonalistą i niezwykle pracowitym człowiekiem. Zawsze miło jest widzieć, jak uczciwi i ciężko pracujący ludzie odnoszą sukcesy w życiu. Naszym celem jest zneutralizowanie całej drużyny, a nie tylko jego. Choć oczywiście zdajemy sobie sprawę, że jest dla Jagiellonii bardzo ważnym zawodnikiem.
- Czytałam, że podczas jednej z odpraw powiedział pan piłkarzom, żeby wyszli na mecz „z nożem w zębach”. Jak zmotywuje pan zatem podopiecznych na mecz z Jagiellonią?
- Motywacja nie pojawia się z dnia na dzień. Trzeba ją budować poprzez codzienną pracę i jasne zrozumienie zarówno celów zespołowych, jak i indywidualnych. Jak już wcześniej wspomniałem, jestem bardzo zadowolony z moich piłkarzy i niezwykle dumny z ich postawy oraz sposobu, w jaki podchodzą do swoich obowiązków każdego dnia.
- Jagiellonia regularnie od trzech lat występuje w fazie ligowej europejskich pucharów. Czy to daje jej przewagę?
- Oczywiście każdy sezon jest inny. Ale regularne występy w takich rozgrywkach pozwalają klubowi zdobywać bezcenne doświadczenie, a zawodnikom dają odpowiednie narzędzia, by lepiej radzić sobie z kolejnymi wyzwaniami w tych samych rozgrywkach.
Diego Maradona był piłkarzem z innej planety. "W Argentynie go kochają, w Neapolu wielbią"