- Legendarny Diego Maradonę 30 października obchodziłby 66. urodziny.
- Nazywany „Boskim Diego” i „geniuszem”, prowadził Argentynę do mistrzostwa świata w 1986 roku, strzelając legendarne gole, które przeszły do historii.
- Poznaj poruszające wspomnienia bliskich i dowiedz się, dlaczego był on piłkarzem „z innej planety”, który na zawsze zmienił oblicze futbolu.
To dzięki jego fenomenalnej postawie Argentyna w 1986 roku w Meksyku wywalczyła mistrzostwo świata. Ten turniej był jego popisem. Grał jak natchniony. Było z jego strony trochę magii, jak w ćwierćfinale z Anglią, gdy strzelił dwa niezapomniane gole.
- Biła od niego charyzma - opowiadał nam Michał Listkiewicz. - Był dużym dzieckiem całe życie. Nie sposób było go nie lubić. Nawet po „Ręce Boga”, gdy w niedozwolony sposób strzelił gola Anglikom. Nikomu pewnie by tego nie wybaczono, a u niego poszło to na karb właśnie dziecinnego zachowania. Będziemy go pamiętać chyba z najpiękniejszej akcji w historii światowego futbolu czyli z drugiego gola z Anglikami. Mam na myśli słynny slalom przez pół boiska, gdy okiwał całą drużynę rywali i zdobył bramkę - przypominał.
Pablo Rodriguez z Lecha kontra Angel Rodado z Wisły. Hiszpańska korrida w hicie Ekstraklasy
Były prezes PZPN ma duży sentyment do Argentyńczyka, z którym spotkał się na mundialu w 1990 roku, gdy był sędzią liniowym w półfinale i finale.
- To był najbardziej genialny piłkarz, którego widziałem na żywo na boisku i zrobił na mnie ogromne wrażenie - przekonywał Listkiewicz. - Aż chciało się przerwać pracę sędziowską po to, aby podziwiać Maradonę. To dla mnie nie tylko artysta futbolu, ale artysta w ogóle. Miał złożoną osobowość. Był człowiekiem zakochanym w sobie - stwierdził.
Ewa Pajor - pasja, upór i determinacja. To zaprowadziło ją na szczyt
Później spotkali się na MŚ 2010, gdy Maradona był selekcjonerem argentyńskiej kadry. To wtedy były sędzia dostał koszulkę z jego podpisem i autografem Leo Messiego. Pokazał mu też ich wspólne zdjęcie z finału we Włoszech.
- Zareagował dowcipnie i z dystansem do siebie - wspominał Listkiewicz. - Powiedział: „Nie podoba mi się to zdjęcie. Ty przez 20 lat postarzałeś się o 5 kg, a ja o 50!” - wyznał były arbiter.
Jan Tomaszewski nie ma wątpliwości. Taka kara powinna spotkać gwiazdora Radomiaka
Z kolei lekarz Javier Światło pracował z Maradoną podczas mundialu w Niemczech.
- Byłem szczęściarzem, bo pracowałem z Maradoną, z drużyną narodową i miało to jeszcze miejsce podczas mundialu - mówił nam Światło. - Najlepszą jego cechą było to, że zawsze był radosny. Reagował spontanicznie. Był szczęśliwy, gdy był związany z futbolem. Nie potrafił funkcjonować bez niego. Widać było, że piłka jest dla niego najważniejsza. Był jak duże dziecko, które kochało piłkę i to była jego główna zabawa. W futbolu jest Bogiem. Charyzmą przyciągał ludzi do siebie. I za to go kochali - podkreślił.
Real pokazał lwi pazur na Camp Nou. Jerzy Dudek o wygranej w El Clasico [ROZMOWA SE]
Argentyńczyk pozostał także w pamięci Zbigniewa Kaczmarka, byłego kapitana reprezentacji Polski i Legii. To właśnie on dostał od Maradony koszulkę z meczu rozegranym w 1988 roku, gdy Liga Polska zmierzyła się z Ligą Włoską.
- Zapytałem po angielsku, czy wymieniłby się ze mną koszulką - wspominał Kaczmarek. - Wiedziałem, że później będzie wielu kandydatów. Diego pokazał, żebym się odwrócił, bo chciał zapamiętać numer z którym grałem. Po końcowym gwizdku wszyscy ruszyli do niego, ale on nie zapomniał o mnie. Zachował się super. Wskazał na mnie. Dlatego mam taką wspaniałą pamiątkę po wspaniałym piłkarzu - zdradził.
Dwa ciosy Lecha rozłożyły Legię. Taka była reakcja Marka Papszuna
Kaczmarek opowiadał, jakie poruszenie wywoływał Maradona, gdy patrzyło się na skalę jego talentu.
- Mecze z jego udziałem oglądało się z zaciekawieniem - przyznawał. - Człowiek się zastanawiał, co on wyprawia na boisku. Zawsze miał opiekuna, który uprzykrzał mu życie. Taki Goikoetxea z Bilbao brutalnym faulem złamał mu nogę, gdy Diego grał w Barcelonie. Na mundialu w Hiszpanii był nękany przez Gentile, który chodził za nim i „skrobał” po Achillesach. W Argentynie go kochają. W Neapolu do dziś go wielbią - zauważył.
Wisła Kraków zadała cios w ostatniej chwili! Kacper Duda dobił Raków
Były kadrowicz nie miał wątpliwości, że gdyby okres świetności Maradony przypadł na obecne czasy, to także byłby numerem 1.
- Dalej byłby królem i osiągnąłby jeszcze większe sukcesy - wyznał wtedy Kaczmarek. - Piłka się zmieniła, ale on w każdej dekadzie byłby najlepszy. Był jedyny w swoim rodzaju. Nie ma już takich piłkarzy jak Maradona - ocenił.
Maradona wiele znaczył dla Mauro Cantoro, który przed laty był gwiazdą Wisły Kraków. On także nie ukrywał fascynacji legendarnym zawodnikiem.
- Był dla mnie inspiracją - podkreślał Cantoro. - To dzięki niemu zacząłem grać w piłkę. Gdy byłem małym chłopcem to chciałem być jak on. Całe życie był moim idolem. Chciałem go naśladować, kopiować to co robi - przekonywał.
Kamil Grosicki znów włączył TURBO. Kapitan Pogoni wykonał wyrok na Radomiaku
Cantoro miał okazję poznać idola, gdy był w juniorskiej kadrze Argentyny.
- Miałem 17 lat, gdy pierwsza reprezentacja przygotowywała się do mistrzostw świata w 1994 roku - relacjonował. - Trenowałem z nim. Wtedy właśnie zrobiłem zdjęcie, które wrzuciłem w mediach społecznościowych 30 października, w dniu jego 60. urodzin. To moje bardzo piękne wspomnienie. Jeszcze kilka razy miałem okazję się z nim spotkać - dodawał Cantoro, któremu na pamiątkę została koszulka treningowa ze wspólnych zajęć.
Pablo Rodriguez z Lecha ma plan na Sunderland. Tak chce przegonić Czarne Koty
Maradona zmarł 25 listopada 2020 roku na zawał serca. Argentyna była w żałobie po jego śmierci. Ludzie oddawali hołd legendzie. To pokazało, ile znaczył dla tego kraju.
- Argentyna straciła swojego bohatera, swój symbol. Futbol w mojej ojczyźnie nie będzie już taki sam - mówił wtedy przejęty Cantoro.
W tym roku przypada 40. rocznica zdobycia przez Argentynę mistrzostwa świata. W dniu finału z RFN jego syn Diego junior tak o nim nam powiedział:
- Bardzo brakuje mi ojca - pozwolił sobie na szczerość. - Dałbym wszystko, abym mógł być z nim w tym wyjątkowym dniu. Był zawodnikiem z innego poziomu, jakby z innej planety. Nie ma porównania z nikim - zastrzegł syn legendy futbolu.
Piotr Zieliński to wciąż piłkarz z TOPU. Piotr Czachowski o Interze i Szachtarze [ROZMOWA SE]