Nik Prelec tego wymaga od siebie w Jagiellonii. Padły słowa o pokorze [ROZMOWA SE]

Nik Prelec udanie wprowadza się do Jagiellonii. Słoweński napastnik strzelił trzy gole, w tym jednego w europejskich pucharach. Teraz zamierza poprawić bramkowy dorobek w rewanżowym meczu z Iberią Tbilisi w IV rundzie el. Ligi Europy.

Nik Prelec w koszulce Jagiellonii Białystok przykłada dłonie do uszu. O celach piłkarza przeczytasz na SE Supersport.
Autor: Kamil Swirydowicz/ Cyfrasport Nik Prelec, słoweński napastnik Jagiellonii Białystok

"Super Express": - Jest pan z drużyną już dwa miesiące. Czy już wdrożył się pan w zespół?

Nik Prelec: - Nie ma najmniejszych problemów z wdrażaniem się w drużynę, jej system gry. Na pewno pomógł mi fakt, że jestem z chłopakami od lipca, byłem z zespołem na zgrupowaniu i w ciągu dwóch miesięcy poznałem, jak funkcjonuje drużyna, jakie są zasady i czego wymaga od nas trener.

- Początek sezonu w wykonaniu Jagiellonii jest bardzo obiecujący. Duża w tym pana zasługa.

- Faktycznie, w lidze zdobyliśmy sześć punktów w trzech meczach. Oczywiście, szkoda meczu z Widzewem, bo z przebiegu spotkania na pewno nie zasłużyliśmy na porażkę, jednak takie mecze się zdarzają. Z drugiej strony jesteśmy w fazie play-off Ligi Europy, pierwszy mecz z Iberią wygraliśmy wysoko, wcześniej wyeliminowaliśmy Rangers FC. Na pewno nie ma wielu powodów do narzekań.

Robert Lewandowski pod ostrzałem po bolesnej porażce Chicago Fire! "Za co mu płacimy"

- Wspomniał pan o rywalizacji ze Szkotami. To pana gol strzelony na Ibrox dał Jagiellonii awans nie tylko do fazy play-off, ale również zapewnił trzeci z rzędu sezon „Żółto-Czerwonym” w rozgrywkach o europejskie puchary.

- Byłem bardzo zadowolony w tamtym momencie, ale naturalnie to cała drużyna pracowała na ten wynik. Nie byłoby mojej bramki bez pięknej asysty Andersa Klynge. Do tego świetnie spisywała się defensywa i bramkarz. Wiedzieliśmy, że dokonaliśmy czegoś wielkiego, ale to już przeszłość. Najważniejsze jest to, co przed nami.

- Czy wynik 4:0 w Białymstoku przesądza o losach rywalizacji?

- Na pewno nie, przecież już w tym sezonie padło kilka wyników, które muszą być dla nas przestrogą. W Polsce doskonale pamiętacie losy Lecha Poznań w Lidze Mistrzów i sensacyjną porażkę z Duńczykami. Do tego trzeba dołożyć okoliczności, w jakich Celtic pożegnał się z rozgrywkami Champions League. Na pewno nie wolno nam czuć się zbyt pewnymi, ponieważ piłka nożna potrafi zaskoczyć.

Niewiarygodne, ile Juventus zapłaci za wypożyczenie Kamila Grabary. Promocja!

- Początek sezonu jest bardzo dobry w pana wykonaniu. Trzy bramki pokazują, że może pan okazać się nowym liderem przedniej formacji.

- Przyszedłem do Jagiellonii, aby strzelać gole. Już w debiucie w meczu z Piastem udało mi się zdobyć bramkę, potem strzeliłem jeszcze na stadionie Motoru oraz w Glasgow. Na pewno zrobię wszystko, aby pomóc drużynie w osiągnięciu możliwie najlepszego wyniku.

- W ubiegłych latach o sile ataku Jagiellonii stanowił Afimico Pululu. Czy wypełni pan lukę po nim?

- Afimico wiele osiągnął z Jagiellonią, ale nie lubię takich porównań. On miał swój styl, a ja wiem na co mnie stać. Mam dużą pewność siebie i chcę dać maksimum swoich możliwości Jagiellonii.

- Czy Jagiellonia zagra w fazie ligowej Ligi Europy?

- Zrobimy wszystko, aby tak było. Mamy dużą zaliczkę z pierwszego spotkania z Iberią Tbilisi, ale jak już wspomniałem musimy z dużą pokorą podejść do rewanżu i po prostu zagrać swoje. Jeżeli rozegramy mecz na naszym poziomie, to nie mam wątpliwości, że po końcowym gwizdku będziemy świętowali awans.

Kamil Grabara zawodnikiem Juventusu Turyn! "Stara Dama" ogłasza transfer!

Tak Jagiellonia Białystok zdobywała tytuł PKO Ekstraklasy. Jak dobrze pamiętasz mistrzowski sezon Dumy Podlasia? [QUIZ]
Pytanie 1 z 15
Jagiellonia osiągnęła rekordowy wynik XXI wieku pod względem:
JAN TOMASZEWSKI KOMENTUJE WYSTĘPY POLSKICH DRUŻYN W PUCHARACH