"Super Express": - Jest pan z drużyną już dwa miesiące. Czy już wdrożył się pan w zespół?
Nik Prelec: - Nie ma najmniejszych problemów z wdrażaniem się w drużynę, jej system gry. Na pewno pomógł mi fakt, że jestem z chłopakami od lipca, byłem z zespołem na zgrupowaniu i w ciągu dwóch miesięcy poznałem, jak funkcjonuje drużyna, jakie są zasady i czego wymaga od nas trener.
- Początek sezonu w wykonaniu Jagiellonii jest bardzo obiecujący. Duża w tym pana zasługa.
- Faktycznie, w lidze zdobyliśmy sześć punktów w trzech meczach. Oczywiście, szkoda meczu z Widzewem, bo z przebiegu spotkania na pewno nie zasłużyliśmy na porażkę, jednak takie mecze się zdarzają. Z drugiej strony jesteśmy w fazie play-off Ligi Europy, pierwszy mecz z Iberią wygraliśmy wysoko, wcześniej wyeliminowaliśmy Rangers FC. Na pewno nie ma wielu powodów do narzekań.
Robert Lewandowski pod ostrzałem po bolesnej porażce Chicago Fire! "Za co mu płacimy"
- Wspomniał pan o rywalizacji ze Szkotami. To pana gol strzelony na Ibrox dał Jagiellonii awans nie tylko do fazy play-off, ale również zapewnił trzeci z rzędu sezon „Żółto-Czerwonym” w rozgrywkach o europejskie puchary.
- Byłem bardzo zadowolony w tamtym momencie, ale naturalnie to cała drużyna pracowała na ten wynik. Nie byłoby mojej bramki bez pięknej asysty Andersa Klynge. Do tego świetnie spisywała się defensywa i bramkarz. Wiedzieliśmy, że dokonaliśmy czegoś wielkiego, ale to już przeszłość. Najważniejsze jest to, co przed nami.
- Czy wynik 4:0 w Białymstoku przesądza o losach rywalizacji?
- Na pewno nie, przecież już w tym sezonie padło kilka wyników, które muszą być dla nas przestrogą. W Polsce doskonale pamiętacie losy Lecha Poznań w Lidze Mistrzów i sensacyjną porażkę z Duńczykami. Do tego trzeba dołożyć okoliczności, w jakich Celtic pożegnał się z rozgrywkami Champions League. Na pewno nie wolno nam czuć się zbyt pewnymi, ponieważ piłka nożna potrafi zaskoczyć.
Niewiarygodne, ile Juventus zapłaci za wypożyczenie Kamila Grabary. Promocja!
- Początek sezonu jest bardzo dobry w pana wykonaniu. Trzy bramki pokazują, że może pan okazać się nowym liderem przedniej formacji.
- Przyszedłem do Jagiellonii, aby strzelać gole. Już w debiucie w meczu z Piastem udało mi się zdobyć bramkę, potem strzeliłem jeszcze na stadionie Motoru oraz w Glasgow. Na pewno zrobię wszystko, aby pomóc drużynie w osiągnięciu możliwie najlepszego wyniku.
- W ubiegłych latach o sile ataku Jagiellonii stanowił Afimico Pululu. Czy wypełni pan lukę po nim?
- Afimico wiele osiągnął z Jagiellonią, ale nie lubię takich porównań. On miał swój styl, a ja wiem na co mnie stać. Mam dużą pewność siebie i chcę dać maksimum swoich możliwości Jagiellonii.
- Czy Jagiellonia zagra w fazie ligowej Ligi Europy?
- Zrobimy wszystko, aby tak było. Mamy dużą zaliczkę z pierwszego spotkania z Iberią Tbilisi, ale jak już wspomniałem musimy z dużą pokorą podejść do rewanżu i po prostu zagrać swoje. Jeżeli rozegramy mecz na naszym poziomie, to nie mam wątpliwości, że po końcowym gwizdku będziemy świętowali awans.
Kamil Grabara zawodnikiem Juventusu Turyn! "Stara Dama" ogłasza transfer!