Lech zaczął spotkanie na Sulhurst Park w dobrym stylu, tworząc nawet świetną sytuację Mikhaelowi Ishakowi. Nawet jeśli wcześniej był minimalny spalony, to była to świetna akcja "Kolejorza". Mistrzowie Polski pilnowali piłki, od pierwszych minut wydawali się być równorzędnym rywalem dla piłkarzy Crystal Palace. Anglicy w zeszłym sezonie wygrali Ligę Konferencji, pokonując w finale w Lipsku 1:0 Rayo Vallecano.
Jeśli będą dostawać takie prezenty od rywali, to i w drugich co do ważności rozgrywek UEFA mogą zaszaleć.
W 10. min piłka znajdowała się za linią boczną. Wydawało się, że Yegbe rzuci piłkę w kierunku skrzydłowego - wzdłuż linii bocznej. W momencie wykonywania ruchu z piłką w rękach nagle, tak się nam wydaje, zmienił zdanie. Zamiast "po linii", to rzucił piłkę na środek przedpola karnego Mateusza Lisa.
ZOBACZ TEŻ: Pietuszewski nie dostanie powołania? Jan Urban zabrał głos
Ghańczyk rzucił piłkę pod nogi Yeremy'ego Pino. Były piłkarz Villarrealu, który w barwach tego klubu mierzył się z Lechem kiedyś w Lidze Konferencji, od razu wkroczył z piłką w pole karne Lecha.
Jeszcze ofiarnym wślizgiem próbował ratować sytuację Wojciech Mońka, ale Pino był nie do zatrzymania. Hiszpan "oko w oko" z Lisem był bezlitosny. Pewny strzałem obok golkipera Lecha dał prowadzenie Crystal Palace.