- Długo wyczekiwany debiut Roberta Lewandowskiego w barwach Chicago Fire zakończył się bolesną porażką, stawiając pod znakiem zapytania jego amerykański start.
- Polski napastnik spędził na boisku 63 minuty, nie zdobywając bramki i pozostając w cieniu Luisa Suareza, który błyszczał pod nieobecność Messiego.
- Mimo kuriozalnego gola dla Chicago, drużyna Polaka przegrała 2:3. Czy to początek trudnej drogi "Lewego" w MLS?
Kuriozalny gol to za mało. Thriller w Miami
Na ten mecz kibice z Chicago czekali z niecierpliwością. Debiut Roberta Lewandowskiego, który pierwotnie miał odbyć się w czwartek, został przełożony z powodu fatalnej jakości powietrza, spowodowanej pożarami w Kanadzie. Gdy wreszcie udało się wyjść na boisko, początek zdawał się układać idealnie dla drużyny Polaka. Już w 18. minucie padł jeden z najbardziej kuriozalnych goli sezonu. Jamajski obrońca Interu, Ian Fray, podał piłkę do własnego bramkarza, a Rocco Rios Novo... nie trafił w futbolówkę, która powoli wtoczyła się do siatki.
Przeczytaj także: Nie uwierzysz, jak Amerykanie powitali Roberta Lewandowskiego! I to nie Chicago Fire
Radość gości nie trwała jednak długo. Show skradł legendarny Urugwajczyk, Luis Suarez. Pod nieobecność odpoczywającego po mundialu Lionela Messiego, to on wziął na siebie ciężar gry. Najpierw w 27. minucie pewnie wykorzystał rzut karny, a tuż po przerwie, w 51. minucie, dał gospodarzom prowadzenie.
Lewandowski w cieniu Suareza. Co dalej z Polakiem?
Robert Lewandowski, który dołączył do Fire 29 czerwca po latach sukcesów w Europie, spędził na murawie 63 minuty. Bramki nie zdobył, a jego obecność nie odmieniła losów spotkania. Chwilę po tym, jak opuścił boisko, jego koledzy zdołali doprowadzić do wyrównania za sprawą Puso Dithejane. Wydawało się, że Chicago Fire wywiezie z trudnego terenu cenny punkt. Niestety, w 87. minucie decydujący cios zadał Preston Plambeck, który ostatecznie przesądził o porażce drużyny Polaka.
- Lewandowski będzie potrzebował czasu, by w pełni wkomponować się w zespół i zrozumieć specyfikę ligi MLS - oceniają amerykańscy komentatorzy.
Zobacz też: Szokująca propozycja Donalda Trumpa dla szefa FIFA po mundialu! Już o tym głośno
Mimo porażki Chicago Fire wciąż utrzymuje solidne, trzecie miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. Porażka z wiceliderem pokazuje jednak, że droga na szczyt, nawet z tak wielką gwiazdą w składzie, nie będzie usłana różami.