- Po gorzkim debiucie w MLS, Robert Lewandowski szczerze ocenił przyczyny porażki, wskazując na ekstremalne wyzwania, które czekały na niego w Miami.
- Kapitan reprezentacji Polski nie gryzł się w język, otwarcie przyznając, że niektóre elementy są "niemożliwe" do przeskoczenia z dnia na dzień.
- Poznaj pełne, szczere wyjaśnienia "Lewego" i dowiedz się, ile czasu potrzebuje na adaptację w ekstremalnych warunkach nowej ligi.
Dramat w Miami i kuriozalny gol
Początek meczu zdawał się zwiastować łatwe zwycięstwo drużyny z Chicago. Już w 18. minucie, po kuriozalnym błędzie obrońcy i bramkarza Interu, piłka sama wtoczyła się do siatki, dając gościom prowadzenie. Radość nie trwała jednak długo. Pod nieobecność Lionela Messiego show skradł inny weteran, Luis Suarez. Urugwajczyk najpierw wyrównał z rzutu karnego, a na początku drugiej połowy dał Interowi prowadzenie.
Przeczytaj także: Fenerbahce - Górnik: Polscy kibice zatrzymani w Turcji po starciu z policją!
Robert Lewandowski spędził na boisku 63 minuty, ale był niewidoczny. Chwilę po tym, jak opuścił murawę, jego koledzy zdołali wyrównać, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy. W końcówce zadali decydujący cios, pogrążając ekipę "Lewego" i psując mu tak długo wyczekiwany debiut.
Lewandowski zabrał głos. Tłumaczy się i prosi o jedno
Po ostatnim gwizdku polski napastnik stanął przed kamerami i szczerze ocenił to, co się wydarzyło. Zwrócił uwagę na ekstremalne warunki pogodowe, które dały mu się we znaki, ale przede wszystkim poprosił kibiców o cierpliwość.
- W piłce nożnej nic nie tworzy się z dnia na dzień. Jestem po paru treningach i trudno oczekiwać, żeby wszystko funkcjonowało idealnie. To niemożliwe - tłumaczył Robert Lewandowski na konferencji prasowej.
Zobacz też: To on zastąpi zmarłego Jacka Magierę jako asystent Jana Urbana! Zaskakujący wybór
Kapitan reprezentacji Polski nie ukrywał również, że upalna i wilgotna aura Florydy była dla niego ogromnym wyzwaniem. To warunki, w jakich rzadko przychodziło mu grać podczas wieloletniej kariery w Europie.
- Wilgotność była bardzo duża. Rzadko kiedy grałem w takich warunkach i na boisku z pewnością było to odczuwalne - przyznał "Lewy".
Polak dał jasno do zrozumienia, że na efekty jego gry trzeba będzie jeszcze poczekać. Pierwszy mecz pokazał, że droga na szczyt w MLS, nawet dla tak wielkiej gwiazdy, będzie długa i wyboista.