To była ostatnia niedziela Roberta Lewandowskiego na Camp Nou. Meczem z Betisem nastąpiło pożegnanie "Lewego" z kibicami Barcelony. Kibice zgotowali mu piękne owacje, długo skandując jego nazwisko. Było też krótkie przemówienie, piękne chwile z drużyną, żoną Anną i dziećmi, był prezent od prezydenta Joana Laporty. Lewandowski, co potem też potwierdziły inne aktywności w mediach społecznościowych, nie potrafił się rozstać z murawą Camp Nou. I choć "Barca" przez jakiś czas grała na Montjuic, to na szczęście Polak "zdążył" zagrać na Camp Nou przed wielką przebudową. Poczuł też magię od nowa rosnącego obiektu.
"Lewy" poczuł też, że pożegnanie z klubem odbywa się w odpowiedni sposób. Łzy wzruszenia same się cisnęły, choć napastnik próbował je powstrzymać. Tak jak robił to cztery lata temu w Wolfsburgu. Bayern ostatni mecz sezonu 2021/22 rozgrywał na stadionie VfL i to właśnie tam zakończyło osiem lat pełne sukcesów Lewandowskiego w monachijskim hegemonie.
Nawet hiszpańskie media przypominały przed meczem z Betisem, że Bayern nigdy nie zgotował Lewandowskiego odpowiedniego pożegnania, a cały proces wyprowadzki ze stolicy Bawarii odbywał się w napiętej atmosferze. – Bardzo możliwe, że był to mój ostatni mecz w Bayernie Monachium. Chcemy znaleźć rozwiązanie najlepsze dla mnie i dla klubu – mówił wtedy. Można tylko pokazać Niemcom, jak traktuje się klubowe legendy. Lewandowski nigdy nie dostał pełnoprawnego hołdu od klubu i z trybun Allianz Arena w Monachium. Mimo że jako piłkarz Barcelony - wrócił do Monachium. Najbardziej zapamiętanym momentem pożegnania były jednak gesty na stadionie w Wolfsburgu (Lewandowski strzelił nawet w tamtym meczu gola.
Media w Hiszpanii przypominały również, że Lewandowskiego stać było na własną inicjatywę. Podkreślają jego gest, jakim był powrót do Monachium z prezentami dla wszystkich kolegów z drużyny (miała to być butelka drogiego szampana z autografem i pamiątkowe zdjęcia).
Bayern jednak nie uhonorował napastnika, który pobił kilkudziesięcioletni rekord Gerda Muellera, strzelając 41 goli w rozgrywkach Bundesligi (w sezonie 2020/21). Wielu kibiców nie ma wątpliwości, że monachijski klub wciąż ma spore pole do popisu, by uczcić pamięć napastnika, który strzelił dla FCB 344 gole i jest drugi na liście strzelców wszech czasów.
Być może Robert Lewandowski zagra jeszcze z Valencią w ostatniej kolejce LaLiga. Jeśli nie, to jego licznik zatrzyma się na 119 trafieniach w 192 meczach. Tylko w weekend Barcelona poświęciła mu 50 różnych publikacji w mediach społecznościowych. Tak dziś też mierzy się szacunek do swojego piłkarza. Barcelona zrobiła wszystko, jak trzeba. Bayern musi się od niej sporo uczyć.