Prawie nikt nie zwrócił uwagi na to, co Robert Lewandowski zrobił przy zejściu z boiska. Kuriozalna sytuacja!

2026-05-18 8:55

Robert Lewandowski w niedzielę został pożegnany przez kibiców FC Barcelona. W ostatnim meczu La Liga na własnym boisku "Duma Katalonii" podejmowała Real Betis Sewilla. W 84. minucie meczu Polak został zmieniony przez trenera Hansiego Flicka. Był to moment wzruszający, ale doszło też do kuriozalnej sytuacji! Prawie nikt nie zwrócił uwagi na to, co "Lewy" zrobił przy zejściu z boiska. A właściwie czego nie zrobił.

Pożegnanie Roberta Lewandowskiego w Barcelonie. Kuriozalna sytuacja przy zmianie

Robert Lewandowski po znakomitych czterech sezonach w drużynie FC Barcelona zdecydował się poszukać nowych sportowych wyzwań. W sobotę, 16 maja, kapitan reprezentacji Polski oficjalnie ogłosił, że odchodzi z katalońskiego zespołu. Wszystko wskazuje na to, że "Lewy" wkrótce zasili zespół spoza Europy. W grę mają wchodzić kluby z Arabii Saudyjskiej i USA. Dzień po tym, jak kapitan naszej drużyny narodowej przekazał wiadomość o swojej piłkarskiej przyszłości, odbyło się jego pożegnanie na Spotify Camp Nou, czyli niedawno odnowionym stadionie Barcelony. Robert Lewandowski potraktowany został tak, jak na legendę przystało. Na boisko wybiegł jako kapitan zespołu, a gdy w 84. minucie opuszczał plac gry, kibice zgotowali mu niesamowitą owację. W natłoku emocji prawie nikt nie zauważył, że chwilę później doszło do kuriozalnej sytuacji - Robert Lewandowski zapomniał oddać opaski kapitańskiej! 

Galeria: Robert Lewandowski po pożegnalnym meczu na stadionie Barcelony

Barcelona - Betis. Robert Lewandowski zapomniał oddać opaski kapitana

Polski napastnik przed zejściem z murawy jeszcze przytulił Daniego Olmo. Na twarzy Roberta Lewandowskiego widać było ogromne wzruszenie. Trudno się zatem dziwić, że zapomniał o prozie piłkarskiego życia, czyli oddaniu opaski kapitana przy opuszczeniu placu gry. Zawsze piłkarz, który ma na ramieniu opaskę, i schodzi z boiska, oddaje ją innemu graczowi, zanim wyjdzie za linię boczną. Tu jednak sytuacja była wyjątkowa. Warto dodać, że prawdziwe świętowanie odbyło się już po ostatnim gwizdu arbitra w meczu FC Barcelona - Betis. Robert Lewandowski wygłosił specjalne przemówienie, a na murawie Camp Nou towarzyszyli mu m.in. żona, córki i wokalista grupy "Zakopower" Sebestian Karpel-Bułecka, który śpiewał słynny hit kapeli: "Pójdę boso". 

Sensacyjne doniesienia o żonie i córkach Roberta Lewandowskiego! Taki problem dotyka tysiące polskich rodzin

Dziękuję, że jesteście tutaj ze mną w tym emocjonującym i trudnym momencie. Gdy przyjechałem do Barcelony, wiedziałem, że ten klub będzie wielki. Wasze uczucie względem mnie było niesamowite. Od pierwszego dnia czułem się tu jak w domu. Nigdy nie zapomnę, jak śpiewaliście moje nazwisko. Chcę podziękować kolegom z drużyny, kolegom i wszystkim, którzy pracują w klubie. Gra dla niego była wielkim zaszczytem. Przeżyliśmy tutaj wielkie momenty w tych czterech latach. Jestem dumny z tego, co zrobiłem i co zrobiliśmy razem

- mówił do mikrofonu wzruszony "Lewy". - Dziś żegnam się z wami na tym stadionie. Zawsze będę miał Barcelonę w sercu. Dziękuję wam, kibicom. Raz kibic Barcy, zawsze kibic Barcy. Dziękuję bardzo. Niech żyje Barcelona, niech żyje Katalonia - dodał nasz najlepszy piłkarz w historii. 

Czy Lewandowski ma odchodzić do Juventusu?!