Były zawodnik odszedł 17 października w rodzinnym Orle. Jak poinformował jego ojciec, przyczyną śmierci był zakrzep, który się oderwał. Mimo podjętej interwencji nie udało się uratować życia 40-latka. Informację o jego śmierci odnotowały również zagraniczne media sportowe.
W rankingu zaraz po Kliczce
Denis Bojcow należał do grona pięściarzy, z którymi wiązano duże nadzieje na przyszłość królewskiej kategorii wagowej. W zawodowym ringu stoczył 37 pojedynków, z których wygrał aż 36. W 27 przypadkach zwyciężał przez nokaut. Przegrał raz.
Rosjanin rozpoczął zawodową karierę w 2004 roku. W 2006 roku sięgnął po młodzieżowy tytuł mistrza świata federacji WBC, a później zdobywał również pasy regionalne.
W lipcu 2013 roku Bojcow zajmował nawet pierwsze miejsce w rankingu federacji WBO w wadze ciężkiej, ustępując jedynie ówczesnemu mistrzowi świata Władimirowi Kliczce.
ZOBACZ TEŻ: Od pięciu lat potrzebuje nerki. Przemysław Saleta czeka, ale też prosi o spokój
Dramatyczny wypadek w berlińskim metrze
W maju 2015 roku życie pięściarza zmieniło się na zawsze. Bojcowa odnaleziono nieprzytomnego na torach w tunelu berlińskiego metra. Miał wówczas 29 lat. Doznał poważnych obrażeń głowy i dłoni, które wymagały skomplikowanego leczenia oraz operacji.
Lekarze zdecydowali o wprowadzeniu go w stan śpiączki farmakologicznej. Rozpoczęła się długa walka o jego zdrowie i życie. Choć sportowiec przeżył, następstwa obrażeń okazały się niezwykle poważne. Okoliczności zdarzenia w Berlinie nie zostały w pełni wyjaśnione. Po analizie dostępnych materiałów śledczy uznali je za nieszczęśliwy wypadek...
Obrażenia mózgu sprawiły, że Bojcow stracił możliwość samodzielnego chodzenia i mówienia. Konieczna była długotrwała rehabilitacja oraz stała opieka. Mimo wysiłków lekarzy i bliskich nie udało mu się wrócić do sprawności sprzed wypadku. Przez ostatnie lata życia były pięściarz pozostawał pod całodobową opieką.