- Świat sportów zimowych opłakuje stratę Ueli Kestenholza, legendarnego snowboardzisty i medalisty olimpijskiego.
- Pionier snowboardu zginął tragicznie w lawinie w szwajcarskich Alpach, w dolinie Loetschental.
- Poznaj szczegóły tragicznego wypadku, który wstrząsnął społecznością sportów ekstremalnych.
Tragiczny finał wyprawy w dolinie Loetschental
Do tragicznego zdarzenia doszło w niedzielę w dolinie Loetschental, w szwajcarskim kantonie Valais. Jak informuje krajowa federacja narciarska (SWF), Ueli Kestenholz wraz z drugim narciarzem znajdował się w rejonie, gdzie na wysokości około 2400 metrów zeszła potężna lawina.
Przeczytaj także: Karol Nawrocki z żoną ugoszczony przez Adama Małysza! Dostał wyjątkowy prezent [ZDJĘCIA]
Zgodnie z komunikatem policji, towarzyszowi Kestenholza udało się uciec i dotrzeć w bezpieczne miejsce. Niestety, legendarny snowboardzista został porwany przez zwały śniegu. Na miejsce natychmiast wezwano ratowników, którym udało się zlokalizować i wydobyć sportowca. Kestenholz został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Sionie, jednak jego życia nie udało się uratować. Gazeta „Berner Zeitung” jako pierwsza potwierdziła, że ofiarą był właśnie on.
Ueli Kestenholz – pionier i legenda snowboardu
Ueli Kestenholz był postacią ikoniczną dla świata snowboardu. Swoją przygodę z deską rozpoczął na początku lat 90., szybko stając się jednym z czołowych zawodników na świecie. Jego kariera obfitowała w sukcesy.
Zobacz też: Adam Małysz przez zdrowie miał bezsenną noc. W Zakopanem tłumaczy: byłem wypompowany
Największym osiągnięciem było zdobycie brązowego medalu olimpijskiego w slalomie gigancie podczas igrzysk w Nagano w 1998 roku, kiedy to snowboard debiutował jako dyscyplina olimpijska. Osiem lat później, w 2006 roku w Turynie, ponownie reprezentował Szwajcarię, tym razem w debiutującej konkurencji snowcrossu. Na swoim koncie miał również dwa medale mistrzostw świata – srebrny i brązowy – oraz liczne podia w zawodach Pucharu Świata.
"Życie jest za krótkie, by uprawiać tylko jeden sport"
Po zakończeniu profesjonalnej kariery Kestenholz nie zrezygnował z adrenaliny. Jego pasja do sportów ekstremalnych była ogromna. Z sukcesami próbował swoich sił jako paralotniarz, a także jeździł na splitboardzie, który pozwala na uprawianie turystyki zimowej w trudno dostępnym terenie. Chętnie dzielił się swoją wiedzą i doświadczeniem, organizując kursy i obozy dla młodzieży. Jego motto doskonale oddawało jego podejście do życia.
- Życie jest za krótkie, by uprawiać tylko jeden sport - tłumaczył swoją pasję do różnorodnych aktywności.
Jego śmierć to ogromna strata dla całej społeczności sportów ekstremalnych, która zapamięta go jako wizjonera, mentora i prawdziwą inspirację.