- W dniu zakończenia Pucharu Świata, 29 marca, Jakub Balcerski ze Sport.pl ogłosił w programie "Trzecia Seria" TVP Sport, że powrót Stefana Horngachera do Polski jest już przesądzony.
- Adam Małysz w rozmowie z "Super Expressem" odnosi się między innymi do tych rewelacji.
- - Nie było tak, że po igrzyskach było super i zaczęliśmy o tym myśleć dopiero pod koniec sezonu. Cały czas te przemyślenia były, co zrobić, żeby było lepiej - mówi prezes PZN.
"Ciężko mieć jakiekolwiek zarzuty do Macieja Maciusiaka"
Kamil Heppen, "Super Express": - W Planicy powiedział pan, że teraz trzeba trochę zmienić nastawienie i postawić na młodych. Rok temu doszło z kolei do sporej zmiany z myślą o tu i teraz, czyli głównie o igrzyskach. Czy z perspektywy czasu nie żałuje pan decyzji o pożegnaniu Thomasa Thurnbichlera, który uchodzi za jednego ze specjalistów od pracy z młodszymi zawodnikami?
Adam Małysz: - Nie, my daliśmy propozycję Thomasowi, żeby faktycznie tą młodzieżą się zajął. On z tego nie skorzystał. Oczywiście nie mamy w tym temacie żadnych pretensji. Każdy trener ma możliwość decydowania o tym, jak ma wyglądać jego przyszłość.
Jeśli chodzi o Macieja Maciusiaka, miał bardzo trudne zadanie, bo de facto z takiego dołka ciężko jest w ciągu ośmiu miesięcy wyciągnąć zawodników. Robił naprawdę wszystko i gdzieś te elementy, które sobie założył, zostały wykonane. On powiedział od razu, że będzie robił wszystko, żeby na igrzyskach zdobyć medal. Zdobył je trzy. Więc ciężko jest mieć jakiekolwiek zarzuty. Oczywiście musimy przeanalizować, skąd się to wzięło, że Puchar Świata i przed, i po nie szedł, a na igrzyskach było tak dobrze. Ta analiza na pewno będzie przeprowadzona i wyciągniemy z tego wnioski. Będziemy działać dalej.
25 lat minęło, a Małysz znów bił się ze Schmittem. Niemiec podbił Zakopane
- Kuba Balcerski ze Sport.pl zepsuł panu zapowiadaną otwarcie niespodziankę o sporej zmianie w polskich skokach?
- Nie, zdaję sobie sprawę, że każdy z dziennikarzy ma prawo dochodzić szczegółów. Zresztą doskonale znam polskich dziennikarzy, że jest takie zainteresowanie skokami narciarskimi, że zawsze będzie szukanie. Jeśli cokolwiek się zdradzi, od razu jest wyciąganie tych informacji. Dlatego ja do tego bardzo spokojnie podchodzę. Jak powiedziałem, nasza decyzja będzie po 15 kwietnia.
My cały czas prowadzimy rozmowy, bo nie chodzi tylko o stworzenie pewnego systemu, ale również stworzenie całego zaplecza jeśli chodzi o sprzęt, o innowacje. Dlatego ja wolę się w tym momencie nie wypowiadać. Co to będą za osoby, kto to będzie, jakie będą pełnić funkcje i jak ten system będzie się cały rozwijał i wyglądał, dopóki nie będę miał faktycznie pewności, czy te osoby i ten system będziemy w stanie wdrożyć w Polsce.
- A może pan powiedzieć, kiedy pojawiła się ta myśl, zapadła decyzja o jakiejś zmianie, o jakimś wzmocnieniu w sztabie szkoleniowym?
- Nie było tak, że po igrzyskach było super i zaczęliśmy myśleć o tym dopiero pod koniec sezonu. Raczej cały czas te przemyślenia były, co zrobić, żeby było lepiej. I to nie tylko ze względu na Puchar Świata, ale na to, żeby być konkurencyjnym w stosunku do innych zespołów. Więc my cały czas szukaliśmy jednak tych osób, które mogłyby nas wesprzeć.
"Bylibyśmy pewnie głupcami, gdybyśmy nie rozmawiali i nie analizowali pewnych rozwiązań"
Wiadomo, że przed igrzyskami nie chcemy takich rzeczy mówić oficjalnie. Planica jest odpowiednim momentem. Kończy się sezon i zaczynają się rozliczenia, czy było dobrze, czy źle. Oczywiście my po całym sezonie musimy przeanalizować pewne rzeczy na spokojnie, nie na szybko, tak jak dziennikarze od nas wymagają. A dopiero później podjąć pewne decyzje. Ale bylibyśmy pewnie głupcami, gdybyśmy nie rozmawiali i nie analizowali pewnych rozwiązań. Faktycznie powiedziałem, że ta niespodzianka będzie, ale poczekajmy do połowy kwietnia.
QUIZ. To fakt o Kamilu Stochu, czy Adamie Małyszu? Na bank uda nam się Cię zaskoczyć!
- W takim razie muszę zapytać o pana przyszłość w PZN. Jeszcze przed igrzyskami mówił pan, że nie wie, co dalej, ale skoro pojawiła się perspektywa takiej zmiany desygnowanej niejako pana nazwiskiem, to pewnie korci, żeby zostać?
- W pewnym sensie jest to uzależnione, w pewnym nie. Na pewno jest dużo rzeczy za i dużo jest przeciw, więc takiej decyzji jeszcze nie podjąłem.
