- Szokujące doniesienia niemieckiego „Bildu”
- Według materiałów opublikowanych przez tabloid, skoczkowie narciarscy powiększają swoje... penisy
- Wszystko, by zwiększyć swoje szanse na dalekie loty
Afera dopingowa w skokach. Czy skoczkowie powiększają sobie penisy?
Świat sportu widział już wiele metod oszukiwania, ale najnowsze doniesienia przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi w 2026 roku są bez precedensu. Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) musi zmierzyć się z plotkami dotyczącymi ingerencji chirurgicznej w... miejsca intymne zawodników. Wszystko po to, by uzyskać lepszą aerodynamikę.
Sprawa dotyczy rzekomego wstrzykiwania kwasu hialuronowego w prącie przez skoczków narciarskich. Ta powszechnie stosowana w medycynie estetycznej substancja pozwala na czasowe zwiększenie obwodu o 1–2 centymetry, a efekt utrzymuje się od 6 do 18 miesięcy. W tym przypadku nie chodzi jednak o estetykę, a o bezwzględną walkę o każdy metr na skoczni.
Jaką przewagę daje skoczkom powiększenie prącia?
Kluczem do zrozumienia tego procederu są restrykcyjne przepisy Międzynarodowej Federacji Narciarstwa i Snowboardu (FIS). Zawodnicy poddawani są obowiązkowym, trójwymiarowym skanom sylwetki, na podstawie których szyte są kombinezony. Strój musi idealnie przylegać do ciała, z zachowaniem minimalnych tolerancji.
Większy obwód w kroku podczas pomiaru oznacza, że zawodnik może otrzymać kombinezon z większą ilością materiału w tej newralgicznej strefie. W locie, przy odpowiednim ułożeniu ciała, luźniejszy materiał działa jak dodatkowa powierzchnia nośna, pozwalając skoczkowi "odlecieć" rywalom.
Szef WADA Witold Bańka: "Sprawdzę to"
Doniesienia są na tyle głośne, że dotarły na sam szczyt struktur antydopingowych. Prezydent WADA, Witold Bańka, odniósł się do sprawy podczas konferencji prasowej, podkreślając swoje osobiste zainteresowanie tematem ze względu na popularność dyscypliny w jego ojczyźnie.
– Skoki narciarskie są bardzo popularne w Polsce, moim kraju, więc zapewniam, że dokładnie to sprawdzę – zadeklarował Bańka.
Jeśli plotki się potwierdzą, FIS i WADA staną przed wyzwaniem zdefiniowania nowych regulacji, które uniemożliwią tego typu ingerencje w ciało w celach sportowych. Afera kładzie się cieniem na przygotowania do nadchodzących igrzysk, rodząc pytania o granice poświęcenia dla sukcesu.
