- Podczas Pucharu Świata w Willingen doszło do kradzieży sprzętu norweskich skoczków narciarskich, w tym wyposażenia przygotowanego na igrzyska olimpijskie w 2026 roku.
- Złodziej skontaktował się telefonicznie z prezesem norweskiej federacji narciarskiej, Janem-Erikiem Aalbu, wyrażając skruchę i oferując zwrot skradzionego sprzętu.
- Aalbu zasugerował złodziejowi kontakt z organizatorami w Willingen w celu zwrotu sprzętu, a sprawca obiecał to zrobić.
- Policja prowadzi śledztwo w sprawie kradzieży, a motywy złodzieja pozostają niejasne, choć prezes federacji spekuluje, że obawia się on konsekwencji swojego czynu.
Skruszony złodziej zadzwonił do prezesa
W sprawie, która wydawała się typową kradzieżą, nastąpił nieprawdopodobny zwrot. Złodziej, który pozostawał nieuchwytny dla policji, sam postanowił się ujawnić. Jak informuje norweska gazeta „VG”, do prezesa tamtejszej federacji narciarskiej, Jana-Erika Aalbu, zadzwonił telefon z nieznanego niemieckiego numeru. Działacz był przekonany, że to policja ma dla niego nowe informacje. Rzeczywistość okazała się o wiele bardziej zaskakująca.
Po drugiej stronie słuchawki był sprawca kradzieży, który zaoferował zwrot całego skradzionego sprzętu. Mężczyzna miał wyrazić głęboką skruchę z powodu swojego czynu.
- Bardzo przepraszał, więc powiedziałem tylko: „Dziękuję za telefon, mam nadzieję, że uda się panu skontaktować z organizatorami z Willingen i dostarczyć tam cały sprzęt” - relacjonuje Jan-Erik Aalbu w rozmowie z "VG". Złodziej obiecał, że tak właśnie zrobi, jednak na razie sprawa nie znalazła jeszcze swojego finału.
Przeczytaj także: Przewrót w Niemczech, powrót Horngachera do Polski?! Te słowa z PZN mówią wszystko
Prezes federacji ma swoją teorię na temat nagłej zmiany postawy sprawcy.
- To najwyraźniej ktoś, kto głęboko żałuje tego, co zrobił, i prawdopodobnie obawia się konsekwencji - dodaje Aalbu.
Kradzież sprzętu na igrzyska. Jak do tego doszło?
Jak pisaliśmy wcześniej, do bulwersującego zdarzenia doszło podczas zawodów Pucharu Świata w niemieckim Willingen. W nocy z soboty na niedzielę nieznani sprawcy włamali się do szatni norweskiej kadry skoczków. Ich łupem padł cenny sprzęt sportowy.
Z szatni skradziono m.in. kaski, gogle, kurtki oraz rękawice. Co istotne, złodzieje pozostawili nienaruszone narty i buty zawodników. Wśród zrabowanych przedmiotów znajdowało się wyposażenie przygotowywane specjalnie na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo w 2026 roku. Na nagraniach z monitoringu, choć słabej jakości, widać było osoby wynoszące torby oraz kaski należące do gwiazd reprezentacji, m.in. Johana Andre Forfanga i Halvora Egnera Graneruda.
Zobacz też: Ogromna tragedia. Nie żyje tata słynnego skoczka! Skakał w niedzielę w Willingen
Zastanawiający był fakt, że tylko norweska szatnia została splądrowana, co skłaniało do podejrzeń o celowy sabotaż. Sprawą zajęła się lokalna policja, jednak do tej pory nie udało się zidentyfikować sprawców. Niespodziewany telefon od skruszonego złodzieja daje nadzieję, że sportowcy odzyskają swoje cenne wyposażenie.