Maja Chwalińska w Roland Garros zarobiła 1,4 mln euro, a to dużo więcej niż uzbierała z tenisowych nagród przez całą dotychczasową karierę (864 tys. dolarów). Podatki od wysokich nagród we Francji są bardzo wysokie - ok. 45 procent trzeba oddać fiskusowi. Do tego tenisistka z Dąbrowy Górniczej będzie musiała się też rozliczyć z Urzędem Skarbowym w Polsce. Mniej więcej połowa z tej premii na szczęście jej zostanie, a to ogromny zastrzyk finansowy.
Na co Maja Chwalińska wyda zarobione pieniądze? Po finale została o to zapytana.
- Pewnie coś sobie kupię, ale szczerze mówiąc nie mam jeszcze nic szczególnego w planach. Na pewno będę chciała jeszcze bardziej zainwestować w siebie i w swój tenis. Podpytam trenera Maćka Ryszczuka, w jaki sposób mogę sobie pomóc, jakieś sprzęty może sobie kupię. Także tak, myślę, że to będzie taki priorytet dla mnie na ten moment - stwierdziła Maja Chwalińska.
Maciej Ryszczuk to znany ze współpracy z Igą Świątek i czołowymi lekkoatletami trener od przygotowania fizycznego. W tym sezonie współpracuje też z Mają Chwalińską, a tenisistka podkreślała wiele razy, jak dużo mu zawdzięcza.
Donald Tusk skomentował finał Mai Chwalińskiej i się zaczęło! Karczemna awantura!
Przed Mają Chwalińską teraz dłuższy odpoczynek. Tenisistka planuje wakacje, a potem powrót do treningów. Do gry wróci już na Wimbledonie (29 czerwca). Jeżeli dostanie "dziką kartę", powalczy w turnieju głównym. Jeżeli nie - rozpocznie występ w Londynie od kwalifikacji.
- Niczego nie będę grać przed Wimbledonem, to na pewno - zapowiedziała stanowczo. - Definitywnie potrzebuję wakacji i czasu na regenerację i naładowanie baterii. W tym roku na trawie zagram tylko Wimbledon.