Maja Chwalińska pokonała w poniedziałek francuską tenisistkę Diane Parry 6:3, 6:2. To największy sukces w karierze 24-letniej Polki, która w ćwierćfinale Roland Garros zmierzy się z Rosjanką Anną Kalinską.
- Łezka się w oku kręci, cieszę się, że mogłem jakąś małą cegiełkę do tego sukcesu dołożyć – powiedział PAP Paweł Kałuża, pierwszy trener tenisistki Mai Chwalińskiej, która awansowała do ćwierćfinału Roland Garros. - Przede wszystkim należą się gratulacje dla Mai i całej ekipy, która jest z nią w Paryżu i się nią opiekuje. Jestem zadowolony, dumny z jej postawy na paryskich kortach – dodał.
Maja Chwalińska to wrażliwa i skupiona na celu introwertyczka. Walczyła z depresją
Trener Paweł Kałuża przyznał, że pochodząca z Dąbrowy Górniczej zawodniczka zawsze się wyróżniała.
- Była najmniejsza, leworęczna, sprytna, pracowita, taka pogodna. Miło się z nią pracowało. Realizowała cele, nawet czasem za bardzo i trzeba było ją hamować. Miała to „coś” – dodał.
Wszyscy mówią o tym, co Maja Chwalińska zrobiła przed wielką wygraną! Wyjątkowe nagranie
Paweł Kałuża wyłowił siedmioletnią wtedy Maję podczas akcji "Talentiada Tenisowa", zorganizowanej w Dąbrowie Górniczej.
- Raz w tygodniu, przez 60 minut, grała słabszą, prawą ręką. Robiła nią wszystko, serwowała, grała forhandem, backhandem. Organizowałem takie odprawy, na których oglądaliśmy materiały wideo z najlepszymi akcjami m.in. z kortów Rolanda Garrosa z lat 1999–2006. Potem dzieci miały naśladować mistrzów z tamtych lat. Mai się to najlepiej udawało – wspomniał szkoleniowiec.