- Iga Świątek wygrała pierwszy mecz w Rzymie, ale martwi kontuzja jej trenera.
- Hiszpański szkoleniowiec Francisco Roig zerwał Achillesa podczas treningu.
- Wszystko przez zakład o 100 euro, w którym Iga odegrała kluczową rolę!
Iga Świątek na otwarcie rywalizacji w turnieju WTA w Rzymie pokonała 6:1, 6:7, 6:3 Caty McNally. Polka w pierwszym secie grała znakomicie, konsekwentnie budując punkty i dominując na korcie. W drugiej partii też długo prowadziła, ale potem nagle się usztywniła i popełniała błędy. Przegrała seta po tie-breaku. W trzecim secie wciąż były nerwy, a warunki były ciężkie, bo zerwał się silny wiatr. Udało się opanować sytuację.
- Na pewno nie był to łatwy pierwszy mecz. Warunki były dość ciężkie. Piłka leciała powoli. Przez to było dużo długich wymian i wielu momentów, w których można było zbudować przewagę na korcie. Byłam bardzo zadowolona z pierwszego seta, ale potem popełniłam trochę błędów. Caty grała naprawdę dobrze w obronie, czułam, że zawsze wracała jedna piłka więcej. Musiałam być cierpliwa. Cieszę się, że pod koniec meczu byłam solidna, atakowałam odpowiednimi piłkami, ale też potrafiłam zachować cierpliwość i zostać w wymianie - skomentowała mecz Iga Świątek. - Na pewno chciałam rozegrać ostatnio meczów. Czuję, że tego mi brakuje. Chcę grać więcej. W niektórych momentach meczu widać, że jestem trochę zardzewiała, jeśli chodzi o granie punktów. Myślę, że potrzebuję więcej meczów, żeby nabrać pewności w różnych sytuacjach. Cieszę się, że wygrałam dzisiaj, bo daje mi to kolejną szansę - dodała.
Trener Igi Świątek z nogą w gipsie! Wiemy, co się stało [WIDEO]
Mecz Igi Świątek uważnie śledził oczywiście Francisco Roig, który jest poważnie kontuzjowany. Hiszpański trener kilka dni temu w czasie treningu zerwał ścięgno Achillesa. Stało się to w czasie pokazowego sparingowego meczu z Polką. Iga Świątek zdradziła, że jej szkoleniowiec poleciał do Warszawy na operację i potem wrócił do Rzymu. Teraz ma nogę w gipsie i porusza się o kulach. Jak doznał kontuzji?
- Trenowaliśmy na Piazza del Popolo. Miał to być otwarty trening na żywo. Powiedziałam: „OK, zagramy w tę fajną grę, w którą graliśmy wcześniej”. Chciałam mu ją pokazać. On naprawdę dobrze gra woleje. Założyliśmy się o 100 euro. Myślałam, że przegram, bo on naprawdę świetnie gra woleje. Powiedziałam: „Może zagramy tylko na połowie kortu? Chcę wygrać, więc trochę cię pogonię”. Miałam już 5-4 i meczbola. On zrobił split step i zerwał sobie Achillesa. Stało się to w sobotę. We wtorek miał już operację w Warszawie. Bardzo chciał wrócić i nie brać wolnego. Naprawdę doceniam, że tu jest, bo na pewno nie jest mu łatwo. Staramy się nim opiekować. Chcieliśmy też pokazać, że to praca zespołowa, wiesz? No i zerwałam Achilles swojemu trenerowi... - dodała.
Czy kontuzja Francisa Roiga wpłynęła w jakikolwiek sposób na jej przygotowania?
- Nie powiedziałabym. Praktycznie opuścił tylko jeden trening. Ale na pewno nie jest teraz łatwo na treningach, bo nie może być obok mnie. Ale damy radę, na pewno. Myślę, żeby ludzie na początku nie zauważyli, jak poważna jest ta kontuzja, bo on był bardzo dzielny w tamtym momencie. Ja bym się rozryczała i zrobiła dramę. Jego twarz była zupełnie normalna. Na początku myślałam, że żartuje. Mój sparingpartner też myślał, że on żartuje - dodała Iga, która zdradziła, że jej trener na operację do Warszawy poleciał w towarzystwie Darii Abramowicz. - To jej pierwszy turniej z nim, więc nie mieli okazji się poznać. Może teraz trochę lepiej się poznali - stwierdziła.