- WTA ogłasza rewolucję: wprowadza obowiązkowe testy genetyczne dla tenisistek, aby jednoznacznie określić płeć biologiczną w sporcie.
- Od 2026 roku wszystkie zawodniczki będą musiały przejść badanie na obecność genu SRY, co ma zakończyć udział transpłciowych kobiet w rywalizacji.
- Decyzja wywołała burzę i podzieliła legendy tenisa, a Aryna Sabalenka ostro sprzeciwia się nowym zasadom – poznaj szczegóły tej kontrowersji!
Koniec z wątpliwościami. Obowiązkowe testy dla każdej tenisistki
Władze kobiecego tenisa powiedziały "dość". Od wtorku wchodzą w życie nowe, rewolucyjne przepisy. Każda zawodniczka, która chce rywalizować w turniejach WTA, będzie musiała przejść jednorazowy test genetyczny. Badanie na obecność genu SRY, który decyduje o płci biologicznej, będzie można wykonać za pomocą prostego wymazu z policzka lub badania krwi.
Nowe zasady zaczną obowiązywać w pełni od 2026 roku. Do tej pory transpłciowe kobiety mogły brać udział w zawodach, jeśli zadeklarowały swoją płeć i utrzymywały obniżony poziom testosteronu przez dwa lata. Teraz to się skończy.
Przeczytaj także: Wayne Rooney nie owijał w bawełnę. Ostro ocenił show w przerwie finału mundialu
"Uprawnienia do udziału w turniejach WTA zostaną potwierdzone obowiązkowym, jednorazowym badaniem na obecność genu SRY" – poinformował przedstawiciel WTA, cytowany przez agencję Reuters. Organizacja zapewnia przy tym, że zdaje sobie sprawę ze złożoności tematu i zobowiązuje się do traktowania wszystkich z godnością i szacunkiem.
Sabalenka mówi "nie", legenda tenisa oburzona
Decyzja WTA to w dużej mierze odpowiedź na rosnące napięcie w środowisku. Jedną z najgłośniejszych przeciwniczek udziału transpłciowych kobiet w rywalizacji jest obecna liderka rankingu, Aryna Sabalenka.
- Byłoby niesprawiedliwe, gdyby kobiety konkurowały z zawodniczkami transpłciowymi - stwierdziła w zeszłym roku Białorusinka.
Jej zdanie podziela inna legenda, Martina Navratilova, która, co ciekawe, sama była trenowana przez transpłciową Renee Richards w latach 80. Mimo to, 18-krotna mistrzyni wielkoszlemowa otwarcie krytykuje włączanie transpłciowych sportowców do rywalizacji.
Zobacz też: Turniej WTA w Pradze. Czy polska tenisistka zdominuje rywalizację deblową?
Zupełnie inne zdanie ma ikona feminizmu i zwyciężczyni słynnej "bitwy płci", Billie Jean King.
- Wykluczenie osób transpłciowych to dyskryminacja - uważa z kolei legendarna Amerykanka.
Tenis nie jest pierwszą dyscypliną, która sięga po tak radykalne środki. Podobne testy genetyczne wprowadziły już federacje lekkoatletyczne i bokserskie, a Międzynarodowy Komitet Olimpijski ogłosił, że tylko zawodniczki z potwierdzoną testem SRY płcią biologiczną będą mogły wystartować na igrzyskach. Dyskusja z pewnością na tym się nie skończy.