Maja Chwalińska po triumfie w Wuhan i awansie na 11. miejsce w rankingu wypoczywa i przygotowuje się do jej ostatniego w tym sezonie występu w cyklu - za kilka dni powalczy w turnieju WTA 500 w Tokio. Potem wystąpi jeszcze w barwach reprezentacji Polski w meczu ze Szwecją.
Rosjanka okrutnie zakpiła z Mai Chwalińskiej. Teraz przypominają jej słowa
- Ten sukces smakuje bardzo słodko. Czuję się wyjątkowo, bo po French Open było oczywiście wspaniale, ale potem przeżywałam ciężkie chwile. Mam wrażenie, że ludzie byli wtedy wobec mnie bardzo surowi i to się na mnie odbiło. Jestem tylko człowiekiem. Muszę przyznać, że było mi wtedy bardzo trudno - nie ukrywała Maja Chwalińska po triumfie w Wuhan.
Furia menedżera Mai Chwalińskiej! "Chamscy i bezczelni". Są już potężne konsekwencje!
Potem w rozmowie z serwisem WTAtour.com rozwinęła ten temat. Jak Maja Chwalińska radzi sobie z dużo większym niż przed sukcesem Roland Garros zainteresowaniem ze strony mediów i kibiców?
- Teraz to dla mnie zupełnie inny świata. Sam tenis pozostaje taki sam, ale poza kortem jest zupełnie inaczej. Dzieją się wspaniałe rzeczy, ale ta uwaga, te media... wszystko jest inne. Każdy może się wypowiedzieć i to jest ogromne wyzwanie - nie ukrywa Maja. - Docierały do mnie głosy innych, że jestem dobra tylko na mączce. Mam jednak wrażenie, że ludzie czasami są po prostu trollami – chcą coś powiedzieć tylko dlatego, że nikt ich nie słucha, więc wylewają to z siebie. To trudne, bo kiedy tam wychodzisz, jesteś bardzo odsłonięta, bezbronna. Nie możesz im nic odpowiedzieć. Jestem na pewno bardzo szczęśliwa, że przede wszystkim udowodniłam samej sobie, że potrafię grać na każdej nawierzchni, być na niej bardzo dobra i również na każdej nawierzchni wygrywać - dodała.
Legenda bije się w piersi po triumfie Mai Chwalińskiej: Kompletnie się co do niej myliłem
Maja Chwalińska po awansie na 11. miejsce w rankingu stoi przed szansę na Top-10. Na początku 2027 roku nie będzie bronić dużo punktów.
- Czuję, że moje nastawienie się nie zmieni, ponieważ ono mi się sprawdza. Chcę po prostu dawać z siebie wszystko, wygrywać każdy kolejny mecz i niczego nie żałować. Chcę po prostu zostawić serce na korcie. Jeśli wygram – super. Jeśli przegram – widocznie tak miało być. W tym momencie nie myślę o rankingu i szczerze mówiąc, nigdy nie byłam dobra w wyznaczaniu sobie celów rankingowych. To mnie w ogóle nie motywuje. Staram się skupiać na tym, co mogę poprawić w swojej grze oraz w samej sobie - podkreśla Maja.