- Magdalena Fręch zameldowała się w drugiej rundzie Australian Open
- Polska tenisistka pokonała Veronikę Erjavec 6:1, 6:1
- Po meczu uwagę przykuł jeden szczegół. Kibice wykorzystali polską flagę do zrobienia sobie reklamy
Afera na Australian Open. Flaga Polski wykorzystana jako reklama
Magdalena Fręch w kapitalnym stylu zainaugurowała swój udział w wielkoszlemowym Australian Open. Polka błyskawicznie rozprawiła się z rywalką, jednak po meczu w mediach społecznościowych i wśród obserwatorów wrze. Wszystko przez zachowanie grupy kibiców, którzy postanowili zamienić biało-czerwone barwy w... baner reklamowy firmy papierniczej.
Podczas gdy łodzianka dziękowała fanom za wsparcie po zwycięskim meczu, kamery i fotoreporterzy uchwycili na trybunach w Melbourne grupę osób trzymających biało-czerwone płótno. Nie byłoby w tym nic dziwnego – w końcu Polonia w Australii zawsze licznie wspiera naszych – gdyby nie to, co znalazło się na materiale.
Zamiast godła czy czystych barw narodowych, na samym środku bieli i czerwieni widniał wielki, czarny napis: „INPOL PAPIER”. Wygląda na to, że narodowy symbol został wykorzystany bezceremonialnie do promocji firmy. Takie zachowanie stoi w sprzeczności z protokołem dotyczącym polskich symboli państwowych. Jak czytamy w oficjalnym serwisie GOV.pl, zasady są jasne: „Nie pisz po fladze. Na fladze RP nie wolno umieszczać napisów i rysunków”.
Urzędowe wytyczne precyzują, że napisy są dopuszczalne jedynie na „barwach narodowych” (które mogą mieć dowolne proporcje), a nie na fladze państwowej (o proporcjach 5:8). Niezależnie od wymiarów płótna trzymanego w Melbourne, wykorzystanie bieli i czerwieni jako tła dla nazwy komercyjnego przedsiębiorstwa budzi niesmak i jest uznawane za brak szacunku dla symbolu.
Eksperci od protokołu dyplomatycznego od lat przypominają: flaga eksponowana publicznie musi być czysta i mieć czytelne barwy. Robienie z niej słupa ogłoszeniowego to, delikatnie mówiąc, spora wpadka wizerunkowa.
Magdalena Fręch rozgromiła Veronikę Erjavec 6:1, 6:1
Na szczęście niesmak na trybunach nie wpłynął na postawę samej zawodniczki. Magdalena Fręch (57. WTA) rozegrała perfekcyjne spotkanie przeciwko Słowence Veronice Erjavec (102. WTA). Mecz trwał zaledwie 62 minuty i zakończył się pewnym zwycięstwem Polki 6:1, 6:1.
Łodzianka lekkie problemy miała tylko w gemie otwarcia, gdzie musiała bronić trzech break pointów. Później jednak dominowała niepodzielnie. Scenariusz obu setów był identyczny: od stanu 1:1 Fręch wygrywała pięć kolejnych gemów, zamykając partię w 31 minut.
Co ważne, wygląda na to, że problemy zdrowotne są już za nią. Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu Fręch wycofała się profilaktycznie z turnieju w Hobart. – Udało się rozwiązać problem, ale jest to dolegliwość, która może się jeszcze odzywać. Najważniejsze jest to, że wiem, iż nic poważnego się z nogą nie dzieje – uspokajała po meczu Polka.