- Już przed igrzyskami konflikt Adama Małysza z Radosławem Piesiewiczem przybrał na sile.
- W rolę rozjemcy musiał wcielić się nawet minister sportu, Jakub Rutnicki.
- Po igrzyskach prezes PKOl kolejny raz wziął na celownik szefa PZN i wbił mu szpilkę!
Piesiewicz wbił Małyszowi kolejną szpilkę
Przypomnijmy, że już przed igrzyskami olimpijskimi w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo konflikt na linii Adam Małysz - Radosław Piesiewicz przybrał na sile. Poszło między innymi o niekonsultowaną i arbitralną zmianę w kadrze Polski w narciarstwie alpejskim na IO. Pogodzić zwaśnione strony spróbował minister sportu, Jakub Rutnicki. Na czas igrzysk napięte relacje udało się wyciszyć, w czym pomogły sukcesy skoczków narciarskich z Kacprem Tomasiakiem na czele. Ale już tydzień po zakończeniu IO prezes PKOl ponownie wziął na celownik szefa PZN!
Galeria: Afera przed igrzyskami. Małysz po mediacjach w ministerstwie
We wtorek, 3 marca, Piesiewicz gościł w radiu RMF FM. Poza tematem niewypłaconej premii dla olimpijczyków i podwyżce dla prezesa, pojawił się także wątek Małysza, który poważnie zastanawia się nad kolejną kadencją w narciarskim związku.
- Jeżeli czuje się na siłach i chce być prezesem, to uważam, że powinien kandydować - wypowiedział się w tej sprawie prezes PKOl. Prowadzący dopytał go jednak, jak ocenia jego umiejętności w roli działacza.
Paweł Wąsek ujawnił prawdę o relacjach z Kacprem Tomasiakiem. Ogłosił to wszem wobec
- Trochę jest tak, że zdobyte medale podczas igrzysk wszystkich cieszą. I to są skoki narciarskie, ale trzeba pamiętać o tym, że w PZN jest jeszcze wiele innych dyscyplin. Nie mówię, czy [Małysz - red.] ogarnia, czy nie ogarnia. Mówię tylko, jakie są fakty, tzn. że są inne konkurencje w PZN i tam, z tego co widać, organizacyjnie nie jest najlepiej - stwierdził Piesiewicz.
Małysz jest prezesem PZN od 2022 roku, ale ostatnio nie ma najłatwiejszego czasu. Nawet po zdobytych medalach IO w skokach, co widać po słowach szefa PKOl.
