Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina d'Ampezzo 2026 dobiegły końca. W niedzielny wieczór świat sportu oficjalnie pożegnał się z włoskimi arenami podczas ceremonii zamknięcia, która zyskała niezwykle podniosłą oprawę. Wydarzenie zorganizowano w starożytnym amfiteatrze w Weronie, a wśród maszerujących sportowców nie mogło zabraknąć reprezentacji Polski.
Sceneria pożegnania z 25. zimowymi igrzyskami była absolutnie zjawiskowa. Słynna Arena di Verona to liczący dwa tysiące lat rzymski amfiteatr, który na co dzień pełni funkcję najbardziej prestiżowej włoskiej sceny operowej i koncertowej. Obiekt, mogący pomieścić około 15 tysięcy widzów, nadał całej uroczystości historyczny i monumentalny charakter, idealnie łącząc dziedzictwo antyku z duchem nowożytnego olimpizmu.
Ceremonia zakończenia IO: Semirunnij i Topolska polskimi chorążymi
W oficjalnej paradzie na zakończenie igrzysk wzięła udział skromna, licząca około dwudziestu osób grupa polskich sportowców, reprezentująca 59-osobową kadrę rywalizującą we Włoszech. Zaszczyt pełnienia funkcji chorążych i niesienia biało-czerwonej flagi przypadł dwójce znakomitych przedstawicieli sportów łyżwiarskich. Na czele naszej delegacji stanęli wicemistrz olimpijski w biegu na 10 000 metrów Władimir Semirunnij oraz startująca w short tracku Gabriela Topolska.
Wydarzenie przyciągnęło na honorowe miejsca najważniejsze osobistości. Zmagania oficjalnie podsumowały premier Włoch Giorgia Meloni oraz nowa przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Kirsty Coventry.
Ceremonia zamknięcia to tradycyjnie również moment przekazania olimpijskiej pałeczki kolejnym gospodarzom. W Weronie doszło jednak do niespodziewanej nieobecności. Mimo wcześniejszych zapowiedzi, na uroczystości nie pojawił się premier Francji Sebastien Lecornu, który miał pełnić rolę głównego przedstawiciela kraju organizującego kolejne zimowe igrzyska we francuskich Alpach w 2030 roku.