To miały być jej igrzyska i wielki powrót na szczyt. Niestety, występ Lindsey Vonn na igrzyskach olimpijskich w Cortinie d'Ampezzo zakończył się w najgorszy możliwy sposób. Amerykańska legenda narciarstwa alpejskiego uległa potwornemu wypadkowi, po którym helikopterem została przetransportowana do szpitala. Jej stan jest stabilny, ale wymagała ona pilnej interwencji chirurgicznej.
Sceny, które rozegrały się na olimpijskiej trasie, mroziły krew w żyłach. Vonn, jadąca z numerem 13, agresywnie zaatakowała jedną z pierwszych bramek. Niestety, zahaczyła o nią i z ogromnym impetem runęła na twardy jak lód stok. Wszystko rozegrało się w feralnej, 13. sekundzie zjazdu. Krzyczała z bólu i nie była w stanie samodzielnie się podnieść. Przerwa w zawodach trwała kilkanaście minut, a po opatrzeniu przez służby medyczne, Amerykanka została zabrana ze stoku śmigłowcem.
IO 2026: Paskudny atak Rosjan na Polkę! Zarzucają jej striptiz i kpią
Lindsey Vonn przeszła dwie operacje. Jest komunikat
Amerykanka trafiła do szpitala w Treviso, gdzie od razu trafiła pod opiekę zespołu włoskich i amerykańskich lekarzy. Jak podaje agencja Reutera, powołując się na swoje źródła, sytuacja była na tyle poważna, że konieczne było przeprowadzenie nie jednego, a dwóch zabiegów.
Pierwsza operacja dotyczyła stabilizacji złamania lewej nogi, którego Vonn doznała w wyniku upadku. Jednak to nie był koniec. Jak się okazuje, drugi zabieg był niezbędny, aby zapobiec poważnym komplikacjom związanym z obrzękiem i prawidłowym przepływem krwi w kontuzjowanej kończynie. Przeprowadził go specjalny zespół ortopedów i chirurgów plastycznych. Osobisty lekarz zawodniczki jedynie asystował włoskim specjalistom.
Te słowa złamią serce kibiców Kamila Stocha. Niemiec nie łagodził przekazu
Ryzykowała od samego początku. Jechała z kontuzją
Dramatyzmu całej sytuacji dodaje fakt, że Lindsey Vonn wystartowała w igrzyskach mimo poważnej kontuzji, której doznała na tydzień przed imprezą. Podczas zawodów Pucharu Świata w Crans-Montanie zerwała więzadło krzyżowe przednie w kolanie. Mimo to nie wyobrażała sobie rezygnacji z walki o olimpijski medal.
Na treningach w Cortinie d'Ampezzo, startując w specjalnej ortezie, radziła sobie zaskakująco dobrze i osiągała czasy w czołówce. To dawało nadzieję, że napisze kolejny piękny rozdział w historii sportu. Niestety, podjęte ryzyko zakończyło się koszmarnym wypadkiem, który może oznaczać koniec jej wspaniałej kariery, w trakcie której czterokrotnie zdobywała Puchar Świata i złoty medal olimpijski w Vancouver w 2010 roku.
Kibic ma na igrzyskach przechlapane. Jedziesz w podróż nawet jak już tu jesteś [Komentarz]