Historia zatoczyła koło. Kamil Stoch, który właśnie rozpoczął swoje piąte i zarazem ostatnie igrzyska olimpijskie, znów jest na ustach wszystkich kibiców. W 2026 roku w Predazzo Polak chce zwieńczyć karierę kolejnym krążkiem. Jego olimpijska droga nie była jednak usłana wyłącznie różami, o czym przypominają dramatyczne sceny sprzed lat.
Dziś, gdy Stoch dumnie dzierżył polską flagę podczas ceremonii w Predazzo, fani wierzą w jego doświadczenie i spokój. Jednak ci, którzy pamiętają igrzyska w Soczi w 2014 roku, wiedzą, że mistrz z Zębu potrafi wyjść obronną ręką z największych opresji.
Polacy zaszaleli na ceremonii otwarcia w Mediolanie. Wielka radość Biało-czerwonych! [ZDJĘCIA]
IO Soczi 2014: Groźny upadek Kamila Stocha na treningu
Wspomnienia wracają do Rosji, do momentu tuż po zdobyciu przez Stocha pierwszego złotego medalu na normalnej skoczni. Podczas treningu na dużym obiekcie doszło do wypadku, który zmroził krew w żyłach sztabowi szkoleniowemu. Przy lądowaniu Polak runął na zeskok i przez dłuższą chwilę się nie podnosił. Ponieważ treningi nie były transmitowane, w kraju wybuchła panika informacyjna.
Stochowi założono wówczas temblak, a diagnoza mówiła o skręconym łokciu i mocnych potłuczeniach. Mimo bólu i szorowania twarzą po zeskoku, skoczek zachował swój słynny dystans. – W pierwszej chwili sprawdziłem, czy mam wszystkie zęby. Na szczęście są – żartował tuż po zdarzeniu, choć sytuacja wyglądała naprawdę poważnie.
Kamil Stoch przeszedł do historii w Soczi!
Tamten upadek nie złamał go – kilka dni później, z obolałą ręką, wywalczył drugie złoto, przechodząc do historii.
Teraz, w 2026 roku, stawka jest inna, ale cel ten sam. Predazzo to miejsce szczególne – to tutaj Stoch zdobywał tytuł mistrza świata w 2013 roku. Na skoczniach we Włoszech trzykrotny mistrz olimpijski chce postawić kropkę nad "i", walcząc o medale na zakończenie swojej wybitnej przygody ze sportem.