Kacper Tomasiak złożył deklarację. Jest pewny, że to wytrzyma

2026-02-17 6:30

Dwa równe skoki, niczym Adam Małysz w formie życia. A to młody Kacper Tomasiak, który dwukrotnie skoczył 135,5 metra, zdobywając z Pawłem Wąskiem srebrny medal olimpijski w konkursie duetów. – Najchętniej teleportowałbym się do domu, przespał dzień czy dwa i po prostu odpoczął – przyznał szczerze trzykrotny medalista z Predazzo.

Było już bardzo blisko, by tego medalu w ogóle nie było. Próbowano na siłę dokończyć konkurs, Kacper skoczył nawet 124,5 metra, ale w fatalnych warunkach. Jadąc totalnie zasypanym śniegiem rozbiegu. Skoczył "tylko" 124,5 metra, ale ten skok anulowano. Jak i całą drugą serię konkursu duetów. – Trochę było dziwnie. Na początku jeszcze lekko sypało i dało się skakać, choć sporo mieszali z belką. Później jednak za bardzo to przeciągali, śnieg się rozsypał i warunki zrobiły się nieprzewidywalne. Szczerze mówiąc, wszystko mogło się jeszcze wydarzyć. Myślę, że decyzja o odwołaniu była sprawiedliwa – komentował na gorąco Tomasiak.

ZOBACZ TEŻ: Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek już z medalami! Piękne obrazki na podium!

Po wszystkich olimpijskich trudach wyznał, że odpoczynek i spokojny trening przed igrzyskami to była wyśmienita decyzja. – Pod koniec Turnieju Czterech Skoczni rzeczywiście czułem zmęczenie. Dlatego decyzje o odpuszczeniu niektórych startów miały sens. Nie pojechaliśmy na mistrzostwa świata w lotach, ani do Willingen i to było dobre rozwiązanie. Mogłem spokojnie potrenować i przygotować szczyt formy na igrzyska. O to chodziło. Tak to powinno się robić – powiedział. 

Czy dla ledwie 19-letniego Kacpra Tomasiaka były to najbardziej szalone dni w życiu? – Może nie do końca, ale na pewno jedne z najszczęśliwszych – odpowiedział. Przyznał, że odpoczynek mu się przyda, ale jest gotowy do walki o punkty Pucharu Świata w końcówce sezonu. – Teraz są przed nami MŚ juniorów, są jeszcze loty, więc zobaczymy, jak do tego podejdziemy. To duży przeskok między skoczniami, zobaczymy, jak to może wpłynąć na moją dyspozycję. Ogólnie, myślę, że do końca sezonu dam radę. Konkursów nie ma już tak dużo – ocenił. 

ZOBACZ TEŻ: Przypomniał nam upadek Tomasiaka. Trener widział to w jego oczach, opowiada

Jakie odczucia towarzyszyły Tomasiakowi na koniec rywalizacji na olimpijskich skoczniach w Predazzo? – Przede wszystkim radość i zmęczenie. Te dwie takie rzeczy. Bo wiadomo, z tych medali jest duża radość, ale już tak najchętniej bym się tak przeteleportował do domu i żeby już nie trzeba było wracać z tej podróży, tylko się znaleźć w domu i po prostu odpocząć. Ten jeden lub dwa dni – zakończył.

Koniec skoków w Predazzo to na szczęście nie koniec igrzysk Mediolan-Cortina 2026. Transmisje z igrzysk olimpijskich Mediolan Cortina w Eurosporcie i HBO Max.

Kacper Tomasiak, rozmowa "Super Expressu" ze srebrnym medalistą olimpijskim