– Na rozgrzewkę zapytam, jak samopoczucie między jednym a drugim konkursem?
– W końcu się porządnie wyspałem. Różnie z tym wcześniej było, ale czuje się fantastycznie, bo to co się wydarzyło na normalnej skoczni było dla nas wszystkich bardzo emocjonujące. Ale te emocje już zeszły i przygotowujemy się na skocznię.
– Kacper mówił, że po konkursie poszedł spać już o 1...
– Było bardzo miło. Było dużo ludz, na czele z prezesem Adamem Małyszem, sekretarzem, dyrektorem sportowym. No i cały nasz sztab. Oczywiście sztab dziewczyn z biegów narciarskich i kombinacji norweskiej również. I oczywiście rodzina. Rodzina Kacpra był bardzo miło. Wszystko działo się późno, bo Kacper dotarł do nas po północy po ceremoniach, konferencji i kontroli antydopingowej. Wypiliśmy wspólnie szampana. Gromkie sto lat, gratulacje i. Zawodnicy prawie od razu poszli spać, bo jesteśmy na igrzyskach olimpijskich. Na najważniejszej imprezie - także pełny profesjonalizm.
ZOBACZ TEŻ: Igrzyska Olimpijskie 2026. Afera po konkursie skoków! Anulują medale?!
– Na skoczni na pewno nie, więc kiedy może Ty zauważyłeś: kiedy do Kacpra dotarło, że on zdobył ten medal? Długo chyba nie mógł w to uwierzyć.
– Kacprowi powiedziałem już po tym wszystkim, że to jest już piękna historia. Ma medal, ale, ale życzyłem mu, żeby pozostał Kacprem Tomasiakiem. Takim, jakim był do tej pory. Mimo młodego wieku... No to jest coś niebywałego, jak ten człowiek się zachowuje. Myślę, że dalej takim pozostanie.
– Woda sodowa nie grozi?
– Raczej nie. Oczywiście będą przy nim teraz rodzice, na pewno go musimy chronić od wielu rzeczy. Musimy to wziąć na klatę i mu w tej drodze troszkę pomagać. Kacper musi okrzepnąć w tej rzeczywistości, bo wiemy co się dzieje w Polsce. Rozmawiamy tu z rodzicami, którzy są - może nie powiem, że przerażeni - ale życie Kacpra właśnie się zmienia. A Kacper jest też takim chłopakiem, że nie lubi takiego szumu. Po tym medalu widać jednak było, że mama sama była przerażona, bo Kacper bardziej stresuje się tym szumem medialnym niż skokami. Będzie też musiał wiele razy po prostu odmówić, powiedzieć komuś "nie".
– Adam Małysz jeszcze przed podróżą do Włoch wygadał się, że Kacper skacze świetnie na treningach...
– Bardzo liczyłem właśnie na tą małą skocznię, na Kacpra. Po tym, co pokazywał wcześniej i w Pucharze Świata. W Zakopanem prezentował podobne skoki, co tutaj. Tak samo dobrze prezentował się Paweł [Wąsek], szkoda tego poniedziałkowego konkursu, w mikstach pokazał, że potrafi rywalizować z najlepszymi. Miał trudny sezon za sobą. Chcę powiedzieć, że po prostu konsekwentnie realizowaliśmy plan z dnia na dzień. Mamy już wszystko zaplanowane jak najlepiej i czekamy na zawody na dużej skoczni.
– Wypada liczyć na to, że prezes Małysz pozytywnie oceni więc pracę w całym sezonie? Wiesz, że są pytania "co dalej?"
– Wiem... To jest praca wielu ludzi w sztabie, mamy tutaj osiem osób od skoków narciarskich. W kraju została znaczna większość.
– Wiadomo, że chciałoby się działać jeszcze lepiej. Staramy się ze wszystkich sił. A co do samego prezesa... Też przeżywał ciężkie chwile i widzieliśmy ile było tego niepotrzebnego zamieszania przed samymi igrzyskami, ile hejtu się wylało. Także my musimy po prostu robić swoje. I myślę, że prezesowi Małyszowi też kamień z serca spadł. Jadąc tu, wiedzieliśmy, co się dzieje i, że nikt na nas nie stawia. My wierzyliśmy, że zdobędziemy tu co najmniej jeden medal. Jeden jest a, te fajne chwile, jeszcze przed nami.
– Kiedy Kacper trafił do kadry A, co usłyszałeś od pozostałych jego opiekunów? Wojtka Topora, Sławomira Hankusa itd?
– My tak naprawdę przez cały czas byliśmy razem na wielu zgrupowaniach. Zawodnicy naturalnie przechodzą z jednej grupy do drugiej — tak było od początku. Ułożyliśmy to systemowo. Do współpracy zaprosiłem Michała Wilka, który zajmuje się wszystkimi zawodnikami, dlatego plan motoryczny jest wspólny. I to jest, moim zdaniem, sukces całego systemu oraz współpracy między trenerami.
– Opinie, że Maciej Maciusiak za krótko prowadził Kacpra, by się cieszyć z jego medalu pewnie nie są Ci potrzebne...
– Takie zdania będą się pojawiać. Ja jednak zawsze podkreślam rolę całego sztabu ludzi — w Polskim Związku Narciarskim, w szkołach mistrzostwa sportowego, w klubach. Każdy dołożył swoją cegiełkę do tego sukcesu. Kacper na początku był formalnie przypisany do kadry B, wcześniej przez dwa sezony trenował w kadrze juniorów u Daniela Kwiatkowskiego. Większą część swojej już, bardziej profesjonalnej, kariery spędził pod opieką Sławka i całej grupy w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Jeszcze wcześniej był Jarek Konior — jego pierwszy trener, dziś także w zarządzie PZN. Na tym polega system: najlepsi zawodnicy trafiają stopniowo coraz wyżej. Kacper pokazał, że można zrobić ogromny postęp w stosunkowo krótkim czasie. Inni potrzebują go więcej. Mamy też młodszych zawodników i patrzymy na rozwój polskich skoków całościowo.
– Jaki jest plan, by "dźwignąć" Pawła Wąska i Kamila Stocha?
– Paweł pokazywał to już w treningach i w konkursie mikstów: musi po prostu skakać normalnie. Łatwo powiedzieć „na luzie”, ale to igrzyska olimpijskie. To zupełnie inne zawody — ogromna presja i emocje. Kto tego nie przeżył, temu trudno to opisać. Kamil też się trochę zresetował. Sam mówił, że czeka na dużą skocznię. To zawodnik, który osiągnął wszystko i w każdej chwili może „odpalić”. Pamiętamy sytuację z Letniego Grand Prix — mała skocznia nie poszła po naszej myśli, ale na dużej od początku wyglądał bardzo dobrze. Był jeszcze nieszczęsny upadek w kwalifikacjach, który wykluczył go z konkursu, ale późniejsze skoki wszyscy pamiętamy. Liczymy na podobne próby. Kamil ma to poukładane w głowie, jest dobrze przygotowany fizycznie i sprzętowo. Skocznia jest ta sama, tylko na zeskoku leży śnieg. Trzeba oddać dobre skoki — takie, jakie pokazywał choćby w Zakopanem.
ZOBACZ TEŻ: Skandal na IO! Ukrainiec chciał upamiętnić poległych. MKOl go zdyskwalifikował
– Zapytam o hejt. Widziałeś wiadomości, które dostaje Pola Bełtowska?
– Niestety tak to czasem wygląda w Polsce i to jest bardzo przykre. Sam dostaję mnóstwo wiadomości — wielu z nich nie warto nawet przytaczać, szkoda na to energii. Mam tylko jedną refleksję: zanim ktoś skrytykuje zawodnika, niech sam spróbuje wejść na skocznię — choćby K15 czy K20. Wszyscy trenują po to, żeby latać daleko. Nikt tu nie przyjechał skakać po 80 metrów. Każdy pracuje bardzo ciężko — dziewczyny również, także poza zawodami. To igrzyska olimpijskie, startuje światowa elita. A w sporcie bywa tak, że forma nie przychodzi w danym momencie. To jednak nie powód, by tak mocno krytykować. To po prostu przykre.
Kolejny konkurs skoków panów w sobotę o godz. 18.45. Transmisje z igrzysk olimpijskich Mediolan Cortina w Eurosporcie i HBO Max