Urodził się w Rosji i zapowiada polski złoty medal olimpijski. Pewności siebie mogą mu zazdrościć

2026-02-12 12:53

Urodził się w Jekaterynburgu, ale jest "nasz". W piątek lód będzie płonął przez wiele minut, bo Władimir Siemirunnij celuje w złoty medal w biegu na 10 tys. metrów. – Polska dała mi możliwość startu, więc co ja mogę dla niej zrobić? Śpiewać hymn i zdobyć medal – mówi panczenista.

Semirunniy

i

Autor: Imago / Andre Weening/ East News

"Jadę po złoto"

Wojna na Ukrainie skasowała marzenia wielu sportowców z Rosji. Władek nie chciał być jednym z nich. Wybrał reprezentowanie Polski, mimo że jego wielkim talentem interesowało się wiele krajów. Już jako nastolatek był znakomity na dystansie 10 tys. metrów. Dziś pobiegnie go dla Polski w Mediolanie właśnie na tym dystansie. – Jadę walczyć o medal i to na pewno o złoty – mówi Siemirunnij. – W tym sezonie mam najlepsze wyniki na 10 tys. metrów. To mój ulubiony dystans. Wiem, że kandydatów do medalu jest z pięciu, może jest nas sześciu w sumie. Muszę walczyć, bo jestem zależny tylko od siebie – przekonuje.

ZOBACZ TEŻ: Wielki dramat Polaka na igrzyskach. Wszystko przez Austriaka, amatorskie zachowanie

Do Polski przeprowadził się ze skromnym bagażem i... rowerem. Na początku reprezentował nasz kraj jedynie za sprawą tzw. licencji. Polskie obywatelstwo dostał zeszłego lata, konkretnie 26 sierpnia 2025 r. Wiele razy podkreślał, że Polska przyjęła go jak dziecko. I już w biało-czerwonych barwach zdążył wywalczyć brąz MŚ na 5000 m i srebro na dwukrotnie dłuższym dystansie. – To, że Polska dała mi szansę znaczy dla mnie absolutnie wszystko. Mówię przyjaciołom: Polska dała mi startować, a co ja mogę zrobić? Śpiewać hymn i zdobyć medal – mówi z uśmiechem. – Wiem, że czasem puszczają tylko refren za wolno, np. na mistrzostwach Europy był taki wolniejszy, ale myślę, że dam radę - żartuje panczenista, który od wielu dni emanował pewnością siebie. – Czuję raczej przedolimpijski luz. Myślę, że nie mam takiego stresu – tłumaczy.

ZOBACZ TEŻ: Wielki skandal w kadrze skoczków. Trener wyrzucony z igrzysk za alkohol!

Semirunnii

i

Autor: Imago / Andre Weening/ East News

Siemirunnij wie, że jest w formie

Na hali będzie wspierać go dziewczyna. Rodziny niestety nie będzie. – Ciężko było o wizę. Jak zakwalifikowałem się do startu na 10 km, to chciałem pomóc w procedurach, ale były gigantyczne kolejki. Potem przyszły święta, nie zdążyliśmy. Będzie ze mną moja dziewczyna – potwierdza.

ZOBACZ TEŻ: Pierwsze słowa po wielkim pechu na igrzyskach. Damian Żurek zapowiada formę życia w sobotnim biegu

Siemirunnij nie ma wątpliwości, że olimpijski sukces jest na wyciągnięcie ręki. Czy ważna będzie tzw. dyspozycja dnia? – Trudno powiedzieć, bo nie jestem sprinterem. Jestem długodystansowcem. Jak jest "dobra noga", a wiem, że jest, to nie ma dla mnie różnicy, jak to dzień. Wiem, że pojadę dobrze – mówi.

Jaki może być więc jedyny problem Siemirunnija? - Trochę szkoda, że poznaliśmy tor dopiero na miejscu. Zazwyczaj rok przed igrzyskami odbywa się na takim torze jakaś duża impreza. Na przykład MŚ. Mieliśmy tydzień, by wszystko sprawdzić – rzucił na koniec.

Bieg na 10 km w piątek od godz. 16.00. Transmisje z igrzysk olimpijskich Mediolan Cortina w Eurosporcie i HBO Max