Gdy zapytaliśmy ją, czy takich wydarzeń nie życzyłaby nawet największemu wrogowi, odpowiedziała: zdecydowanie.
– Jestem przede wszystkim szczęściarą, bo mam wspaniałych rodziców i wspaniałego trenera, którzy bardzo mnie wspierali w tym czasie. Dzięki temu, że byłam w dużym stopniu odcięta od mediów, byłam w stanie się uspokoić i zadebiutować w Pucharze Świata – wyznała. Debiut był całkiem udany, bowiem zajęła 38. miejsce w slalomie, do awansu i drugiego przejazdu zabrakło jej 0,43 sekundy w Spindlerovym Mlynie.
ZOBACZ TEŻ: Adam Małysz napompował balonik przed igrzyskami? "Jest bardzo mocny psychicznie"
Wtedy już była pewna, że całe zamieszanie się kończy i to ona, a nie Nikola Komorowska poleci na igrzyska. – Cały czas współpracuję z psychologiem, już od paru lat, więc myślę, że też dzięki temu – dzięki pracy, którą wykonujemy przez ostatnie lata – to wszystko zaowocowało. Efektem było to, że zabrakło mi 40 setnych sekundy do czołowej trzydziestki – podkreśla.
Gdy podczas olimpijskich nominacji nie uwzględniono Sawickiej, mimo że spełniała kryteria sportowe, a wybrano Nikolę Komorowską, która tych kryteriów w pełni nie spełniała – zamieszanie było ogromne. Następnie doszła sprawa Michała Jasiczka i Piotra Habdasa. Obie sprawy miały swój finał w ministerstwie sportu, gdzie minister Jakub Rutnicki zaprosił na rozmowy szefa PZN Adama Małysza i prezesa PKOl Radosława Piesiewicza. Małysz bardzo szybko uderzył się w pierś, PZN zmienił uchwałę i zatwierdził Sawicką.
Zawodniczka jednak z Adamem Małyszem nie rozmawiała. – Myślę, że teraz każdy z nas powinien skoncentrować się na tym, żeby jak najlepiej wykonać swoją pracę i reprezentować Polskę na igrzyskach. Na tym się skupiam. W trakcie tej sytuacji nie kontaktowałyśmy się też z Nikolą. Trenowałyśmy razem, znamy się – środowisko narciarskie nie jest duże. Myślę, że w każdej z nas została wyrządzona krzywda przez nieprawne decyzje. Jest mi przykro, że musiała mierzyć się z takimi emocjami – stwierdziła Sawicka.
ZOBACZ TEŻ: Niewiarygodny zwrot akcji po kradzieży sprzętu skoczków. Złodziej zadzwonił z propozycją
Wystąpi w slalomie, który w kalendarzu igrzysk przewidziany jest na 18 lutego. – Do wioski olimpijskiej przyjadę dopiero 15 lutego, więc mam jeszcze trochę czasu. Do tego momentu będę trenowała niedaleko Cortiny we Włoszech i startowała w Pucharze Europy. Ja przede wszystkim wyciszam się książkami. Mam też swoje rutyny, które wykonuję wieczorem przed startem. Wszystko jest przygotowane – dodaje.
Jaki olimpijski wynik w Cortinie ją zadowoli? – Cel wynikowy jest zdefiniowany, ale ja przez te ostatnie dni skupiam się na pracy. Chcę, żeby to był start jak najbardziej jakościowy. Chcę, żeby to był mój najlepszy przejazd. Trzeba bardzo uspokajać głowę i skupiać się na tym, co ma się do zrobienia w danym momencie. Są dwa przejazdy i oba są bardzo istotne, więc nie można powiedzieć, że jeden jest ważniejszy. Głowa jest tu kluczowa, bo zdarza się bardzo dużo. Trzeba być skoncentrowanym na zadaniu.
Wszystkie transmisje z igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina można zobaczyć w Eurosporcie i HBO Max.