- 18 lutego 2026 roku mija siedemnaście lat od śmierci znakomitej polskiej młociarki Kamili Skolimowskiej
- Znakomita sportsmenka zmarła zdecydowanie za wcześnie z powodu zatoru tętnicy płucnej
- Do tragedii doszło podczas zgrupowania polskich lekkoatletów w Portugalii
17. rocznica śmierci Kamili Skolimowskiej. Na co zmarła młociarka?
18 lutego 2009 roku to data, która na zawsze pozostanie niezabliźnioną raną w historii polskiego sportu. To właśnie wtedy z Portugalii napłynęły fatalne wieści o nagłej śmierci Kamili Skolimowskiej. Wybitna młociarka, mistrzyni olimpijska, zmarła w wieku zaledwie 27 lat z powodu zatoru tętnicy płucnej.
Kamila Skolimowska wdarła się na szczyt błyskawicznie. Jej największym osiągnięciem było sensacyjne zdobycie złotego medalu igrzysk olimpijskich w Sydney w 2000 roku. Miała wtedy niespełna 18 lat. Choć na kolejnych igrzyskach nie powtórzyła tego sukcesu, wydawało się, że przed nią jeszcze wiele lat startów i szans na triumfy. Niestety, ten scenariusz został brutalnie przekreślony podczas zgrupowania polskich lekkoatletów w Portugalii.
Rodzice mistrzyni we wstrząsających wspomnieniach wracają do dnia, w którym stracili córkę. Tego feralnego poranka Kamila nie czuła się najlepiej. – Jeszcze rano z nią rozmawiałam. Mówiła, że nie poszła na trening, bo nie najlepiej się czuła, ale teraz jest już dobrze i zrobi sobie popołudniowy rozruch – wspominała dwa lata temu w rozmowie z "Faktem" Teresa Skolimowska, mama lekkoatletki.
Sytuacja pogorszyła się jednak błyskawicznie. Reanimację rozpoczęli koledzy z kadry, a następnie wezwano karetkę. – Ale tam kolejny raz straciła przytomność i ratownicy zaczęli reanimację. W szpitalu otworzyła na chwilę oczy, ale już nie wiedziała gdzie jest – relacjonowała matka.
Problemy pojawiły się już na igrzyskach
Ból po stracie potęguje fakt, że problemy zdrowotne Skolimowskiej dawały o sobie znać już wcześniej. Pierwsze niepokojące objawy, w tym duszności po wysiłku, pojawiły się podczas igrzysk w Pekinie w 2008 roku. Wówczas jednak zbagatelizowano zagrożenie.
Lekarze zrzucili dolegliwości na karb smogu i złej jakości powietrza w Chinach. Nie przeprowadzono wówczas badań, które mogłyby wykryć zbliżające się niebezpieczeństwo, co do dziś jest wyrzutem sumienia dla bliskich Kamili.
– Ci lekarze na igrzyskach byli tacy renomowani i co, nie przyszło im do głowy, żeby zrobić badanie krwi? Nasze dziecko mogło i powinno żyć – te słowa rodziców, wypowiedziane z goryczą, do dziś stanowią smutne memento tamtych wydarzeń.