Dramatyczna ucieczka Anity Włodarczyk z Bliskiego Wschodu. Pokonała 600 km w stronę granicy

2026-03-05 13:32

Konflikt na Bliskim Wschodzie zmusił Anitę Włodarczyk do dramatycznej ucieczki z Kataru. Trzykrotna mistrzyni olimpijska w rzucie młotem, przebywająca na zgrupowaniu w Dosze, podjęła błyskawiczną decyzję o opuszczeniu regionu. W poruszającej relacji w mediach społecznościowych opisała nerwową podróż samochodem przez pustynię i walkę z czasem o bilet lotniczy do Europy. Jej bezpieczeństwo potwierdził wiceprezes PZLA, Tomasz Majewski.

Tak zmieniała się Anita Włodarczyk

i

Autor: Art Service/Super Express
  • Anita Włodarczyk, trzykrotna mistrzyni olimpijska, uciekła z Kataru z powodu eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.
  • W dramatycznej relacji opisała nerwową podróż samochodem przez pustynię i walkę o bilet lotniczy do Europy.
  • Wiceprezes PZLA potwierdził jej bezpieczeństwo i powrót do Europy.
  • Dowiedz się, jak mistrzyni olimpijska pokonała 600 km, by znaleźć się w bezpiecznym miejscu!

Błyskawiczna decyzja i 600 km w nieznane

W obliczu eskalacji napięcia w regionie, Anita Włodarczyk postanowiła nie czekać na rozwój wypadków. Jak sama przyznała, decyzja o wyjeździe była nagła i podyktowana wewnętrzną potrzebą zapewnienia sobie bezpieczeństwa. W ciągu kilkunastu minut zorganizowała e-wizę do Arabii Saudyjskiej, spakowała najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyła w długą podróż.

- To była moja własna decyzja, zgodna ze mną i z tym, czego teraz potrzebuję, i podjęta bardzo szybko. Trzeba było szybko wyrobić e-visę do Saudi, którą otrzymałam w ciągu niecałych 10 minut, szybkie pakowanie i wyjazd w kierunku Arabii Saudyjskiej, do pokonania prawie 600 km - napisała Włodarczyk w mediach społecznościowych.

Przeczytaj także: Dramatyczna relacja Anity Włodarczyk z Kataru! "To było straszne"

Celem było dotarcie do Rijadu, stolicy Arabii Saudyjskiej, gdzie wciąż otwarta była przestrzeń powietrzna, dająca nadzieję na lot do Europy.

Walka z czasem i nerwowe kupowanie biletu

Podróż przez pustynię była pełna niepewności i stresu. Mistrzyni olimpijska jechała "w ciemno", nie mając zapewnionego miejsca w żadnym samolocie. Próby zakupu biletu lotniczego w trakcie jazdy samochodem okazały się koszmarem – strony internetowe linii lotniczych zawieszały się, a systemy nie potwierdzały rezerwacji.

- Udało mi się opuścić Dohę i dotrzeć do Rijadu, choć sytuacja była bardzo niepewna – podróżowałam bez zakupionego biletu lotniczego w zasadzie w ciemno. W samochodzie kupowałam bilet lotniczy, ale też nie było łatwo, bo strony internetowe zawieszały się, nie potwierdzały rezerwacji, więc było dużo stresu - relacjonowała sportsmenka.

Zobacz też: Anita Włodarczyk sprzedaje swoje luksusowe Porsche! Od razu wyjaśniła powody tej decyzji

Dopiero na niecałe dwie godziny przed dotarciem do Rijadu udało jej się sfinalizować zakup biletu. Cała nerwowa podróż trwała ponad 25 godzin.

Majewski potwierdza: Anita jest bezpieczna w Europie

Informacje o bezpiecznym dotarciu Anity Włodarczyk do Europy potwierdził Tomasz Majewski, wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Jak przekazał, mistrzyni podjęła słuszną decyzję w idealnym momencie.

- Anita wczoraj wracała do Europy. Z tego co wiem, jest już w Splicie. Jest bezpieczna. Tam nie było bezpośredniego zagrożenia, ale w bardzo dobrym momencie zdecydowali się wyjechać z Dohy do Rijadu, a stamtąd polecieli do Londynu - wskazał Majewski w rozmowie z PAP. Dodał, że trening w obecnej sytuacji w Dosze był niemożliwy, a sportsmenka przeczeka najbliższy czas w Chorwacji, obserwując rozwój sytuacji.

Anita Włodarczyk: Nie ma we mnie żalu. Teraz czas na wakacje i długą podroż
Super Sport SE Google News