- Natalia Bukowiecka zdobyła wicemistrzostwo świata w biegu na 400 metrów, wyrównując rekord Polski.
- Mimo sukcesu, Polka odczuwa gorycz z powodu kontrowersyjnej formuły finału, która odebrała jej radość z medalu.
- Wicemistrzyni świata zastanawia się nad przyszłością swojej kariery, sugerując, że był to jej ostatni start na halowych mistrzostwach.
- Odkryj, dlaczego Natalia Bukowiecka rozważa pożegnanie z halowymi mistrzostwami świata.
Wygrała bieg i musiała czekać. "Zabrano mi radość"
Finał biegu na 400 metrów na HMŚ w Toruniu został rozegrany w dwóch seriach. Natalia Bukowiecka wygrała pierwszą z nich i... musiała usiąść na tzw. "gorącym krześle", by bezradnie obserwować bieg rywalek. Złoto ostatecznie zdobyła Czeszka Lurdes Gloria Manuel, która pobiegła w drugiej serii. Taka formuła odebrała Polce możliwość bezpośredniej rywalizacji i, co najważniejsze, spontaniczną radość z medalu.
- To było mega dziwne. Ja dobiegłam i powinnam się cieszyć, a się nie cieszyłam - przyznaje Bukowiecka. - Oczywiście, później była runda honorowa, ale pierwsze chwile... Uważam, że gdzieś tam trochę zabrana jest mi ta radość.
Przeczytaj także: Poruszająca spowiedź Jakuba Szymańskiego. Przez rok żył w piekle, teraz płakał jak dziecko. "Nie miałem życia"
Nasza medalistka nie ma wątpliwości, że bezpośrednia walka ramię w ramię z Czeszką mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.
- Żałuję, że nie biegłyśmy razem, bo uważam, że ten bieg mógłby się inaczej potoczyć. Miałam siły na koniec i wydaje mi się, że w takiej bezpośredniej rywalizacji też mogłabym powalczyć o to złoto - ocenia.
Jak podkreśla, kontrowersyjny format zawodów jest niezrozumiały nie tylko dla zawodników, ale i dla kibiców.
- I kibice, i zawodnicy, i trenerzy, no nikt nie jest z tego zadowolony. Mam nadzieję, że się to nie powtórzy - dodaje.
Gorzkie słowa po medalu. "Nie wiem, co będzie z moją karierą"
Srebrny medal w Toruniu ma dla Natalii Bukowieckiej wyjątkowe znaczenie, również dlatego, że być może jest to jej pożegnanie z halowymi mistrzostwami świata. Polka w zaskakujących słowach przyznała, że nie jest pewna swojej przyszłości w tej części sezonu.
- Powiedziałam sobie przed startem, że to prawdopodobnie mój ostatni start na mistrzostwach świata halowych, więc bardzo chciałam ten medal, bo nie wiedziałam, czy jeszcze będzie mi dane o niego zawalczyć - wyznaje wicemistrzyni świata.
Skąd taka decyzja? Jak tłumaczy, za dwa lata priorytetem będą igrzyska olimpijskie w Paryżu, a jej myśli powoli krążą wokół sportowej przyszłości.
- Nie wiem, co się będzie działo z moją karierą sportową. Gdzieś tam myślę, że po 30-stce będę już ceniła sobie to zdrowie, także zobaczymy. Nie mówię, że nigdy, ale zdaję sobie sprawę, że to mogły być ostatnie mistrzostwa - tłumaczy.
Mimo wszystko, występ przed własną publicznością był dla niej niezwykłym przeżyciem. Doping polskich kibiców niósł ją do mety i pozwolił świętować ten słodko-gorzki sukces.
- Jak wyszłam na ostatnią prostą, to czułam zdecydowanie ten doping kibiców. Runda honorowa? Zapamiętam ją na zawsze - podkreśla Bukowiecka.