- Legendarny Jan Tomaszewski ostro ocenia grę Polaków po zwycięstwie nad Albanią w barażach do MŚ.
- Krytykuje błędy Bednarka i debiutanta, ale chwali interwencje Grabary i wpływ Modera na drugą połowę.
- Tomaszewski apeluje o defensywną ostrożność przed decydującym meczem ze Szwecją.
- Czy Biało-Czerwoni wyciągną wnioski i zapewnią sobie awans?
Pierwsza połowa "tragiczna", debiutant na celowniku
Tomaszewski podkreślił, że mimo awansu, gra Polaków w pierwszej połowie była daleka od oczekiwań.
- Albania tutaj nie grała po to, żeby przegrać minimalnie 0-1, 2-1, tylko żeby po prostu to spotkanie wygrać - zaznaczył Tomaszewski.
Według niego, po początkowych 15 minutach dobrej gry, zespół stracił kontrolę nad meczem.
- Od 15 minuty skończyła się gra. Zaczęła się, nie wiem, jakaś taka wybijanka w środku pola i praktycznie nie było drużyny, którą można wskazać, że jest drużyną lepszą - ocenił.
Szczególnie krytycznie odniósł się do wystawienia debiutanta Oskara Pietruszewskiego od początku spotkania.
- Moim zdaniem w tej pierwszej połowie myśmy grali w dziesiątkę. Dlaczego? Bo wystawienie Różgi było moim zdaniem za wczesne. To jest debiutant - stwierdził Tomaszewski, dodając, że Pietuszewski, choć utalentowany, nie był gotowy na tak ważny mecz.
Błąd Bednarka i genialna obrona Grabary
Jan Tomaszewski zwrócił uwagę na błąd Jana Bednarka, który doprowadził do straty bramki.
- Jasiu Bednarek popełnił, no nie błąd, tylko wielbłąd, bo chciał przyjąć piłkę, piłka mu tam pośliznęła się po nodze, strzelili oni w bramkę, właściwie z niczego - skomentował.
Z drugiej strony, pochwalił interwencję bramkarza Kamila Grabary, która uratowała Polaków przed utratą kolejnej bramki.
- Grabara obronił fenomenalną piłkę i praktycznie nie było więcej sytuacji takich klarownych dla Albańczyków - podkreślił.
Druga połowa z Moderem i Zielińskim
Zmiana taktyki w drugiej połowie, a zwłaszcza wejście Jakuba Modera, znacząco poprawiła grę Polaków.
- Dopiero w drugiej połowie, kiedy wszedł Pietuszewski, my zaczęliśmy dominować. Co się z tym wiąże? Wiąże się to, że zagraliśmy na ryzyko - powiedział Tomaszewski.
Docenił również bramkę Roberta Lewandowskiego, strzeloną po błędzie bramkarza, która dodała drużynie wiatru w żagle, oraz fenomenalne uderzenie Piotra Zielińskiego na 2:1.
- Robert Lewandowski strzelił po fatalnym błędzie bramkarza, ale to nie nasza sprawa, strzelił na 1-1. Wtedy my, nasza drużyna, dostała wiatru żagle i zaczęła jeszcze bardziej ryzykować - relacjonował Tomaszewski.
Wnioski przed meczem ze Szwecją: "Z tyłu na zero"
Przed finałem baraży ze Szwecją, Tomaszewski apeluje o wyciągnięcie wniosków i skupienie się na defensywie.
- Z tyłu musimy cały czas grać na 0. Cały czas bez względu na nic. I rozgrywać jak najwięcej ataku pozycyjnego, żebyśmy my byli więcej przy piłce, oni mniej - zaznaczył.
Podkreślił, że Robert Lewandowski udowodnił, że nadal jest kluczowym zawodnikiem.
- Robert udowodnił w dzisiejszym spotkaniu, że jeszcze może 2-3 lata pograć w reprezentacji. Ja mu życzę, żeby do zakończenia mistrzostw Europy był w tej drużynie - powiedział Tomaszewski.