– Wydaję mi się, mimo wszystko, że Mo Salah ten kontakt z rywalem wyolbrzymił. Może był jakiś delikatny, ale zrobił się wokół tego szum, bo rywalem była Argentyna. Salah dodał dużo od siebie i osobiście takich sytuacji nie lubię – mówi wprost Adam Lyczmański, stały ekspert stacji CANAL+.
W doliczonym czasie gry gwiazdor reprezentacji Egiptu "starł się" z Nico Gonzalezem. Po niewielkim kontakcie, nawet kopnięciu, upadł w argentyńskiej szesnastce. Akcja jednak toczyła się dalej i zakończyła się piłką w siatce reprezentacji Egiptu. Argentyńczycy przeprowadzili kontrę, którą skuteczną główką zakończył Enzo Fernandez.
– Teraz jest szukanie winnego. Pojawiają się krytycy sędziego Françoisa Letexiera. Gdyby ta bramka na 3:2 dla Argentyny nie padła, to tu by się nikt nie zająknął o potencjalnym rzucie karnym dla Egiptu. Niestety stało się pechowo, że po tej akcji poszła bramkowa akcja i dlatego cała sytuacja została wyolbrzymiona. Zawsze w takich sytuacjach mówię, że piłkarz atakujący dużo dodaje od siebie. Nie każdy kontakt, zwłaszcza taki delikatny w polu karnym, musi być przewinieniem. Widzę, że wylewa się się kubeł zimnej wody na sędziów, ale ja w tej sytuacji akurat jestem po stronie Francuza – tłumaczy Lyczmański.
Dużo mniej kontrowersji jest wokół nieuznanego gola na 2:0 dla Egiptu. Cudowny rajd Hossana Hassana, być może najlepsza "solówka" tego mundialu, musiał pójść w zapomnienie. Zanim gracz Oviedo przyczynił się do gola na 2:0 dla Egiptu, to faulowany w narożniku boiska był Lisandro Martinez. Sędziowie musieli wrócić do tej sytuacji, przyznać rzut wolny i anulować trafienie.
ZOBACZ TEŻ: Gigantyczna awantura po Argentyna - Egipt! Padły oskarżenia, że mecz był ustawiony!
– Jeżeli drużyna X, w tym przypadku Egipt, wejdzie w posiadanie piłki i w tzw. międzyczasie drużyna przeciwna (Argentyna) nie zagra piłki w jakikolwiek sposób, a Egipcjanie są cały czas w "Attaking Position", to jest to po prostu jednak akcja. Jeżeli Argentyna zrobiłaby przewinienie, lub Egipt na moment stracił piłkę, to do faulu na Lisandro Martinezie nie moglibyśmy wrócić. To byłaby nowa akcja. A tak, to Egipt mógł trzymać piłkę trzy minuty, przeprowadzić akcję bramkową, a i tak wrócilibyśmy do tego faulu. Procedury zostały zachowane – wyjaśnił Adam Lyczmański, dla którego sędzia Letexier był do tej pory kandydatem do sędziowania finału.
Francuz sędziował finał Euro 2024 (Hiszpania - Anglia 2:1), wciąż jest bardzo młodym arbitrem, bo tylko 37-letnim. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że po trudnym boju Argentyna - Egipt, dostanie jeszcze jakiś ważny mecz do poprowadzenia. My cały czas czekamy, co FIFA "zrobi" z Szymonem Marciniakiem...