Norwegia sensacyjnie pokonała 2:0 Brazylię dzięki dwóm golom Erlinga Haalanda i awansowała do najlepszej ósemki turnieju. W sobotę wieczorem na stadionie w Miami na Florydzie zmierzy się z Anglią. Przez Norwegami teraz wyścig z czasem, bo drużyna próbuje dojść do siebie w trakcie prawdziwej epidemii.
Według norweskiego dziennika "Dagbladet" w obozie panuje napięcie związane z tym, że kilku zawodników jest chorych. Gwiazda Crystal Palace, Jørgen Strand Larsen, musiał opuścić trening. Marcus Holmgren Pedersen, który strzelił gola Senegalowi w drugim meczu grupowym, nie mógł zagrać z Brazylią z powodu choroby. Trener Ståle Solbakken – który sam był widziany, jak mocno kaszle podczas rozmowy z mediami – potwierdził problemy zdrowotne w drużynie i powiązał je z bardzo intensywnym, pełnym podróży harmonogramem. Od początku turnieju drużyna grała w Bostonie, New Jersey, ponownie w Bostonie, Dallas i znów w New Jersey.
Gigantyczna awantura po Argentyna - Egipt! Padły oskarżenia, że mecz był ustawiony!
- Tak naprawdę tylko Jørgen miał gorączkę, choć tu i ówdzie pojawiają się kaszel i charczenie. Mamy klimatyzację, loty, podróże i wszystko to, co z czym musimy się mierzyć. Jest nas ponad pięćdziesiąt osób, więc byłoby dziwne, gdyby nic się nie pojawiło - starał się bagatelizował sprawę trener Stale Solbakken.
W Norwegii pojawiły się pytania, czy piłkarze nie przesadzili ze świętowaniem po zwycięstwie nad Brazylią. Trener Solbakken bagatelizował jednak sugestie, że zawodnicy dostali „wolną rękę” w świętowaniu historycznego triumfu.
- Mogli wyjść i się zabawić - stwierdził Stale Solbakken.