Kamil Kiereś, trener Górnika Łęczna:
Słowa uznania dla debiutanta
- Żeby w ogóle mówić o tym spotkaniu, trzeba się odnieść do warunków w jakich było ono rozgrywane. W swojej karierze trenerskiej nie pamiętam, żebym w takich warunkach grał mecze o punkty, tym bardziej w ekstraklasie. Mimo tych warunków zawodnicy obydwu drużyn nie pozwolili kibicom się nudzić, pokazali charakter, obydwa zespoły stworzyły sporo sytuacji i dążyły do zwycięstwa. W pierwszej połowie, kiedy dostosowaliśmy się do tych trudnych warunków udało się przeprowadzić kilka ciekawych akcji i jedna z nich zakończyła się powodzeniem. Po przerwie staraliśmy się kontrolować tę grę i nie cofać się. Kluczowa dla wydarzeń finalnych była ta czerwona kartka i wymuszone zmiany. Naszą drużynę trzeba pochwalić za determinację w końcówce, kiedy graliśmy w dziesiątkę, kiedy rywal bardziej przycisnął. Słowa uznania należą się debiutantowi, bramkarzowi Adrianowi Kostrzewskiemu, który był bohaterem ostatnich akcji.
Tak Konoplanka tłumaczy wybór Cracovii. Ten klub Ekstraklasy też był w grze. Zabawna pomyłka
i
Jacek Magiera, trener Śląska Wrocław:
Zmiany dały drużynie dużo polotu
- Trudno mówić, że to było spotkanie, bo warunki, śnieg, który leżał na boisku uniemożliwiał jakąkolwiek grę kombinacyjną i taką jaką chcemy grać po ziemi. Dużo bezpośredniej walki, podań za linię obrony i kto był bliżej, kto zebrał, kto dalej kopnął i zrobił sobie trochę miejsca do zagrania, to uzyskiwał przewagę. Mimo tego sytuacji było sporo zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Najbardziej żałuję oczywiście tych dwóch sytuacji z końcówki, kiedy mogliśmy wygrać. Jesteśmy na etapie transformacji, budowania tego zespołu, dużo jest zmian. Wiemy, że stać ten zespół na lepszą grę, ale nie można mówić o żadnej grze. Odprawa, jaką przeprowadziliśmy w hotelu w żaden sposób w tych warunkach nie mogła być zrealizowana. Zmiany, których dokonałem okazały się bardzo dobrymi decyzjami, dały drużynie dużo polotu i były korzystne.
Co za parady bramkarza Górnika! Śląsk przerwał koszmarną serię [WIDEO]
i