- Fiorentina ma spore problemy w Serie A, mimo dużych inwestycji i ambitnych celów.
- Zespół boryka się z brakiem doświadczenia w walce o utrzymanie i nie potrafi przełożyć jakości na boisko.
- Po ciężkim awansie z Jagiellonią, Fiorentina nie zlekceważy Rakowa, ale priorytetem pozostaje utrzymanie w Serie A.
- Jakie są realne szanse Fiorentiny na sukces w Lidze Konferencji, biorąc pod uwagę jej obecną formę?
„Super Express”: - Co Fiorentina może osiągnąć w Lidze Konferencji?
Cristian Zaccardo: - W teorii, na papierze są faworytem, ale na tym etapie rozgrywek nie ma już słabych rywali. Fiorentina miała sporo szczęścia w poprzedniej fazie rozgrywek i jeżeli chce awansować do kolejnej fazy turnieju, musi włożyć więcej zaangażowania. Na pewno nie brakuje jej jakości, ale od początku sezonu „Viola” ma spore problemy z przełożeniem tego na boisko.
- Dlaczego tak się dzieje?
- Moim zdaniem w Fiorentinie nie ma wielu zawodników, którzy mieliby doświadczenie w walce o utrzymanie w Serie A. Przed sezonem klub wydał olbrzymie pieniądze na wzmocnienia. Cel był jasny, po udanych występach w Lidze Konferencji drużyna chciała powalczyć o awans do Ligi Europy i tam się zaprezentować. Tymczasem coś ewidentnie nie funkcjonowało. Być może było to spowodowane zmianą trenera, być może dużą liczbą przeprowadzonych transferów. Do stycznia drużyna pozostawała bez wygranej w lidze. Także w Lidze Konferencji zespół skończył w środku stawki mając na koncie zaledwie dziewięć punktów. Oczywiście, można się zastanawiać, co było powodem takiej sytuacji. Trudno powiedzieć, czy były to nieporozumienia w szatni. Jeżeli jednak nie potrafili wygrać kilkunastu meczów z rzędu w lidze, to tak czarna seria musiała odbić się na psychice drużyny.
- Czy Paolo Vanoli zażegnał ten kryzys?
- Można powiedzieć, że po części ten proces udało się zrealizować. Drużyna wydostała się ze strefy spadkowej, chociaż nadal daleko jej do bezpiecznej sytuacji w tabeli. Naturalnie, nie takie były cele zespołu, ambicje i apetyty we Florencji bardzo urosły po ostatnich latach, dlatego bieżąca postawa i pozycja w tabeli są dla wszystkich szokiem. W pewnym momencie w lutym wydawało się, że po trzech wygranych z rzędu zespół złapie regularność, ale potem przyszedł rewanżowy mecz z Jagiellonią.
Liga Mistrzów: Real gromi, sensacja w Norwegii. Pierwsze mecze 1/8 finału za nami
Cristian Zaccardo: Nie ma mowy o lekceważeniu Rakowa
- Jak we Florencji odebrano rewanż z Jagiellonią?
- Na pewno po pierwszym starciu w Polsce nikt nie przypuszczał, że Fiorentina będzie miała aż takie problemy. Patrząc na reakcje trenera, a także bezradność drużyny w regulaminowym czasie gry było widać, że w tym dniu coś nie funkcjonowało. Czy była to motywacja, a może koncentracja? Nie wiem. Patrząc jednak na grę zespołu, popełniane błędy miałem wrażenie, że zespół zbyt luźno podszedł do rywalizacji, co Polacy wykorzystali perfekcyjnie. I oczywiście chcę podkreślić kapitalną grę Jagiellonii, której w dogrywce zwyczajnie zabrakło sił, aby strzelić zwycięskiego gola. Fiorentina ten awans okupiła potwornym wysiłkiem. Można zatem powiedzieć, że Fiorentina miała sporo szczęścia, ponieważ Jagiellonia mogła jeszcze w trakcie regulaminowego czasu gry rozstrzygnąć losy rywalizacji na swoją korzyść. „Viola” awansowała, ale w takim stylu, że trudno było ten awans w jakikolwiek sposób świętować.
- Zmieni się zatem podejście do Rakowa?
- Nie sądzę, aby po tamtych doświadczeniach ktokolwiek zlekceważył Raków. Jestem przekonany, że Fiorentina grając pierwszy mecz u siebie w jakikolwiek sposób zagra „na pół gwizdka”. Moim zdaniem „Viola” zechce zrobić wszystko, aby w pierwszym meczu strzelić dwa, trzy gole i z dobrym nastawieniem pojechać na rewanż. Tego oczekują wszyscy we Florencji.
Szymon Marciniak nagle zniknął. A teraz takie wieści! Wielki powrót polskiego sędziego
Piorytetem dla Fiorentiny jest utrzymanie w Serie A
- Co dla Fiorentiny pozostaje w tej chwili priorytetem?
- Oczywiście pozostanie w Serie A. Dla Fiorentiny w ta potyczka nie ma aż takiego znaczenia jak starcia z Cremonese i Interem. Z drugiej strony takie starcie będzie okazją dla zmienników do pokazania swojej jakości na tle takiej drużyny jak Raków. Raz jeszcze powtórzę, jestem przekonany, że tym razem nastawienie Fiorentiny będzie inne, drużynie nie zabraknie motywacji, aby udowodnić swoją wyższość. Niemniej priorytetem dla drużyny, trenerów, ale i wszystkich kibiców będzie rywalizacja w Serie A i pozostanie w lidze.
- Jak procentowo określiłby pan szanse obu klubów?
- Myślę, że Fiorentina ma 55% procent szans na awans, ale jak pokazała poprzednia runda, nawet mając 99 procent szans na awans po pierwszym meczu w rewanżu może zdarzyć się wszystko, dlatego „Viola” musi być maksymalnie skoncentrowana i zmotywowana, skupiona na tym jednym zadaniu.
Legenda reprezentacji Brazylii wprost o Piotrze Zielińskim. Wciąż jednak nie wie jednego