- Ivica Vrdoljak, były kapitan Legii, dostrzega postęp w grze zespołu i wierzy w trenera Marka Papszuna.
- Wyróżnia Rafała Adamskiego, porównując go do Marka Saganowskiego, za jego waleczność i zaangażowanie.
- Mimo optymizmu, Vrdoljak podkreśla, że Legia musi kontynuować zwycięską passę, aby uciec od strefy spadkowej.
- Czy Legia pod wodzą Papszuna zdoła odmienić losy tego rozczarowującego sezonu?
Ivica Vrdoljak: Widać w tym wszystkim rękę trenera Marka Papszuna
„Super Express”: - Jak ocenia pan grę Legii w tym roku?
Ivica Vrdoljak: - Jest coraz lepiej. Poprawia się gra w defensywie, są pozytywy. Widać, że coś się ruszyło, że jest progres i stabilność. Po prostu widać w tym wszystkim rękę trenera Marka Papszuna. Najlepiej pokazał to mecz z Pogonią. Mimo że presja tego spotkania była bardzo duża, to piłkarze Legii udowodnili w Szczecinie, że potrafią udźwignąć ten ciężar. Najważniejsza była wygrana i ten cel został osiągnięty.
- Trener Papszun powiedział, że to był najlepszy wstęp zespołu w tej rundzie. Zgadza się pan z tym?
- Tak, bo jego gracze byli zdeterminowani, zaangażowani, wypełniali zadania tak, jak trzeba. Widać było, jak im zależy. Pokazali, że mają jakość. Na pewno nie są tak słabi, aby drżeć o utrzymanie w lidze i cały czas nerwowo patrzeć za siebie. Można doczepić się, że Legii brakuje lidera, który zrobiłby różnicę. Za moich czasów, nawet przy słabszej grze udawało się „przepchnąć” mecz. Teraz tego nie ma. Może dlatego ten sezon wygląda w ten właśnie sposób.
Mileta Rajović z dubletem! Jednorazowy wyskok czy przełamanie napastnika Legii?
Mileta Rajović musi być regularny
- Jak wygrana z Pogonią wpłynie na drużynę?
- Była bardzo ważna. Pozwoli złapać oddech i sprawi, że będzie łatwiej. Na tym można budować. Oczywiście do strefy komfortu jeszcze daleka droga, bo Arka też zwyciężyła. Teraz trzeba pójść za ciosem, wygrać z Górnikiem, choć ten będzie zmotywowany awansem do finału Pucharu Polski. Jednak trzeba próbować złapać serię zwycięstw, żeby na dobre uciec od strefy spadkowej. Ale cały czas trzeba być czujnym i uważać.
- Dublet w Szczecinie ustrzelił Mileta Rajović. Odblokował się na dobre?
- Dla mnie napastnik musi strzelić minimum dziesięć goli w lidze. Jak nie osiągnie tej granicy, to nie powiem, że się odblokował. OK, zdobył bramki w ważnym momencie. Jednak oczekuję od niego, aby był regularny. On sam musi dawać drużynie więcej od siebie. Ważne, aby nie zatrzymał się. Niech już z Górnikiem potwierdzi, że nie był to jednorazowy wyskok i na kolejne jego bramki znów trzeba będzie czekać.
Rafał Adamski zrobi Pogoni Śmigus-Dyngus? Nowy nabytek Legii pociągnie ją w walce o utrzymanie?
Rafał Adamski nie odpuszcza i nie unika walki
- Kto pana zaskoczył na plus?
- Nie ma zawodnika, który wyróżniałby się ponad pozostałych. W obronie ważną postacią jest Radovan Pankov. Poziom trzyma Paweł Wszołek. Udanie wprowadził się Rafał Adamski. Zwróciłem na niego uwagę już w debiucie z Wisłą Płock, gdy strzelił gola. W tamtej sytuacji zareagował błyskawicznie. Znalazł się tam, gdzie powinien być napastnik. Takie bramki zdobywał Marek Saganowski.
- Co spodobało się panu w Adamskim?
- Na pewno ma coś w sobie. Nie odpuszcza, nie unika walki, nie ma dla niego przegranych piłek. Dlatego tak przypomina mi Sagana, po którym wiedziałeś, że zrobi wszystko dla zespołu. I Adamski też ma takie cechy. Zaimponował akcją i asystą w meczu z Pogonią. To, jak powalczył z obrońcą, a potem dograł piłkę do Rajovicia, mogło się podobać.
- Legia utrzyma się w lidze?
- Jestem pewny, że Papszun utrzyma zespół. To jest najważniejsze. Ale on sam tego nie zrobi. Legia musi grać tak, jak z Pogonią. Wszyscy muszą się wspierać. Trzeba wygrywać mecze na Łazienkowskiej. Ten sezon jest rozczarowujący. Jest jak nieciekawa książka, która nam się nie spodobała i nie mamy ochoty do niej wracać. Dlatego musi być nauczką na przyszłość.
Legia wciąż w opałach. Jean-Pierre Nsame ratownikiem w meczu z Pogonią?
