Już wcześniej Śląsk Wrocław poinformował, że podczas spotkania nie zamierza wpuszczać na stadion zorganizowanej grupy kibiców Wisły. Decyzja ta wywołała stanowczą reakcję władz krakowskiego klubu. W czwartek i piątek prezes Wisły Jarosław Królewski kilkukrotnie podkreślał, że w takiej sytuacji drużyna nie pojedzie do Wrocławia. Jak tłumaczył, „Biała Gwiazda” nie zamierza rozgrywać meczu, jeśli gospodarz nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa jej sympatykom.
ZOBACZ TEŻ: Dominika Grosicka z ważną funkcją w polskim klubie. Będzie rządzić
Prezes federacji Cezary Kulesza w rozmowie na kanale Meczyki przyznał, że obie strony pozostają przy swoich stanowiskach. Śląsk nie zmienia decyzji dotyczącej przyjazdu kibiców gości, natomiast Wisła deklaruje, że w takich warunkach nie zamierza przystąpić do spotkania. Szef PZPN zapowiedział przy tym, że konsekwencje dla klubów mogą zostać wyciągnięte po przeanalizowaniu całej sytuacji.
W sobotni poranek Śląsk wydał kolejny komunikat, w którym podkreślił, że jest przygotowany do rozegrania meczu zgodnie z planem. Klub zaznaczył, że spotkanie nie zostało oficjalnie odwołane, a bramy stadionu dla kibiców mają zostać otwarte o godzinie 16:00 przed zaplanowanym na 17:30 pierwszym gwizdkiem.
Na tę deklarację szybko zareagował Jarosław Królewski. Prezes Wisły ponownie zaznaczył, że zespół z Krakowa nie pojawi się we Wrocławiu. Jak stwierdził, decyzja ma charakter prewencyjny i wynika z obaw o bezpieczeństwo zawodników, sztabu szkoleniowego oraz pracowników klubu. W jego opinii wcześniejsze wypowiedzi prezesa Śląska dotyczące kwestii bezpieczeństwa nie rozwiewają wątpliwości Wisły.
W efekcie wciąż nie wiadomo, czy spotkanie w ogóle się odbędzie.