Luquinhas wyciągnął Legię z dołka. Górnik oddał mecz na własne życzenie

Przez niemal godzinę nie było na Arenie Zabrze człowieka, który postawiłby choćby grosz na Legię. Górnik miał kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami, prowadził, stwarzał kolejne okazje i je… marnował. Przypadkowy „samobój” Rafała Janickiego poderwał jednak Legię, która ostatecznie wywiozła trzy punkty z Zabrza. Z dołka wyciągnął ją Luquinhas.

Luquinhas
Autor: Art Service/Super Express/ Archiwum prywatne

Radosne salto Ismaheela

Czekał i się… doczekał. Taofeek Ismaheel opowiadał dotąd o swym sposobie fetowania goli, ale nie miał okazji go zaprezentować zabrzańskiej publice. Zdobył co prawda w tym sezonie dla Górnika dwie bramki ligowe, ale obie na wyjeździe – w Krakowie i Gdańsku. Tym razem wreszcie trafił w domowym meczu. Prestiżowym – z Legią. Tym dłużej on i widzowie na Arenie Zabrze pamiętać będą efektowne salta Nigeryjczyka, którymi świętował bramkę.

Przyszłość Goncalo Feio w Legii. Tomasz Sokołowski: „Nie widzimy tej pracy”

Wszystko zdarzyło się już w 8. minucie i było efektem ładnej akcji zespołowej gospodarzy, mądrej asysty Yosuke Furukawy i precyzyjnego uderzenia Ismaheela. Tej precyzji – zwłaszcza w ostatnim podaniu - zabrzanom brakowało w paru innych sytuacjach, które powinni byli kończyć strzałami, a nie robili tego. Z wyjątkiem Lukasa Podolskiego, ale jego dwa uderzenia Kacper Tobiasz obronił.

Twardy łokieć Podolskiego

Podolski znów był liderem pełną gębą, nie odstawiając ni nogi (co odczuł Paweł Wszołek), ni łokcia (tu z kolei Jan Ziółkowski – mimo tego, że się w „SE” odgrażał przed pierwszym w karierze starciem z Poldim). Kibiców zabrzańskich te zmarnowane akcje trochę martwiły. „Zemszczą się” – słyszano na trybunach ich pogaduchy.

Jan Urban wspomina swoje najlepsze mecze przeciwko Legii. A co było w tajemniczym pudełku?

Samobój Janickiego, Legia odwraca losy meczu

Tak się mogło stać już przed przerwą, gdy po niepewnej interwencji Filipa Majchrowicza, w poprzeczkę przymierzył Ilja Szkurin. Ale nikt nie przypuszczał, że „górnicy”… sami wyręczą gości w ich ofensywnych zadaniach. W 58. min, po strzale Luquinhasa, który pewnie padłby łupem golkipera Górnika, głowę do piłki przystawił Rafał Janicki i… zrobiło się 1:1. To drugi w ciągu pięciu tygodni „samobój” stopera zabrzan, wcześniej wpakował piłkę do własnej bramki w meczu z Cracovią!

Okoliczności utraty bramki na tyle zdeprymowały gospodarzy, że pozwolili gościom się nakręcić. I kosztowało to gospodarzy drogo. Znów pierwszoplanową rolę odegrał mikry Brazylijczyk – tym razem już na pewno od dopchnął do siatki piłkę zagrywaną wzdłuż bramki przez Szkurina po wcześniejszej „główce” Pawła Wszołka.

Legia więc – po środowym pucharowym sukcesie w Chorzowie – ponownie wyjechała ze Śląska w dobrym nastroju. Gra co prawda była daleka od oczekiwań jej kibiców, ale prestiżowy klasyk został przez nią wygrany. W czwartek o sukces w Lidze Konferencji z taką postawą może być jednak dużo trudniej...

Górnik Zabrze – Legia Warszawa 1:2 (1:0)

1:0 Ismaheel 8. min, 1:1 Janicki 58. min (samob.), 1:2 Luquinhas 67. min

Sędziował: Szymon Marciniak. Widzów: 23438.

Gómik: Majchrowicz – Szala (63. Josema), Szcześniak, Janicki, Janża – Ismaheel Ż (63. Sow), Sarapata, Hellebrand Ż ( 90+3. Olkowski), Furukawa (80. Ambros) – Podolski (80. Bakis) – Zahović

Legia: Tobiasz – Wszołek, Ziółkowski Ż, Pankov, Vinagre (75. Kun) – Chodyna Ż (75. Biczachczjan), Augustyniak (54. Goncalves), Elitim (75. Oyedele), Luquinhas (87. Urbański), Morishita – Szkurin

Sonda
Kto będzie mistrzem Polski w sezonie 2024/25?
QUIZ: Ile wiesz o Legii Warszawa?
Pytanie 1 z 10
Zacznijmy od podstaw. W którym roku powstała Legia Warszawa?
QUIZ: Ile wiesz o Legii Warszawa?