Paweł Wszołek szczerze o Marku Papszunie. Zdradził, co o nim sądzi od wielu lat [ROZMOWA SE]

Legia Warszawa świetnie rozpoczęła nowy sezon, a Paweł Wszołek zanotował asysty w obu wygranych meczach. Wahadłowego „Wojskowych” zapytaliśmy o powrót do zdrowia, cele na najbliższe miesiące i wrażenia ze współpracy z trenerem Markiem Papszunem. Piłkarz opowiedział nam także o tym, jak ojcostwo zmieniło jego życie i dlaczego marzy o świętowaniu mistrzostwa na warszawskiej Starówce.

Piłkarz Legii Paweł Wszołek biegnie do piłki podczas meczu. O celach na nowy sezon przeczytasz na SE Supersport.
Autor: Lukasz Skwiot/ Cyfrasport Paweł Wszołek, pomocnik Legii Warszawa
  • Paweł Wszołek, po wyeliminowaniu kontuzji, wraca do pełni sił, podkreślając kluczową rolę "stalowego zdrowia" na wymagającej pozycji wahadłowego Legii.
  • Piłkarz zdradza kulisy codziennej regeneracji i wyjątkowej relacji z trenerem Papszunem, które są fundamentem jego ambicji na nadchodzący sezon.
  • Dowiedz się, dlaczego Wszołek marzy o mistrzostwie na Starówce i jak uczy się od najlepszych, by osiągnąć szczyt swojej formy.

"Super Express": - Jak wygląda twoje zdrowie po kontuzji, która wykluczyła cię z gry wielu kolejkach poprzedniego sezonu?

Paweł Wszołek: - To była praktycznie cała runda wiosenna. Ale teraz zdrowie jest już okej. Nic mi nie doskwiera, nie ma żadnych bólów, więc na ten moment czuję się dobrze. Najważniejsze jest to, że grając na pozycji wahadłowego, zdrowie musi dopisywać. W tym momencie dopisuje, więc niech tak zostanie.

- Od dawna grasz jako prawy wahadłowy. Jak czujesz się na tej pozycji, która wymaga "stalowego zdrowia"?

- Oczywiście, przygotowanie to jest klucz w dzisiejszym futbolu. Przy stylu, jaki chcemy grać, jest ono absolutnie kluczowe. W Ekstraklasie wiele zespołów głównie na tym bazuje i musimy umieć się temu przeciwstawić. Każdy zawodnik, który jest dobrze przygotowany, czuje się pewniej na boisku. Ja tak mam. Grając na pozycji wahadłowego, musisz pracować w obronie i w ataku, zostawiając na boisku sporo zdrowia. Jak jesteś optymalnie przygotowany, to możesz podejmować cięższe decyzje, więcej ryzykować i być bardziej pewnym siebie. To w wielu sytuacjach jest kluczowe, żeby dobrze funkcjonować. Przepracowałem cały okres przygotowawczy, więc mam nadzieję, że zdrowie i forma będą dopisywać.

- Ile czasu dziennie poświęcasz na regenerację?

- Wracając po tak długich urazach, trzeba szczególnie dbać o siebie po treningach. Każdy z nas ma swój plan do wykonania – czy to rozciąganie, mobilność, plus zimna woda i regeneracja u fizjoterapeutów. Zawsze zajmie to minimum dwie godziny.

Michal Gasparik nie traci nadziei. Górnik przejdzie Ferencvaros w Lidze Europy?

"Marzenie o mistrzostwie na Starówce"

- Jakie są cele Legii na ten sezon? Po poprzednim trudno chyba mówić wprost o mistrzostwie?

- Uważam, że cele musimy sobie powiedzieć wewnętrznie w szatni i już to zrobiliśmy. Ja osobiście mogę powiedzieć, jaki ja mam cel: przede wszystkim prezentować jak najlepszą formę w każdym nadchodzącym meczu i nie wybiegać za daleko w przyszłość. Niby to prosta odpowiedź, ale wierzę, że takie myślenie daje najwięcej. Trzeba skupiać się na najbliższym przeciwniku, na nadchodzącym treningu, bo tylko w ten sposób możesz poprawiać swoją jakość i rozwijać się jako piłkarz. Każdy dzień powinien być celem, a co to przyniesie na koniec sezonu, to zobaczymy. Oczywiście, każdy zespół, który startuje w lidze, walczy o mistrzostwo, o ten największy laur.

- Ostatni raz, gdy byłeś mistrzem Polski z Legią, świętowanie na Starówce uniemożliwiła pandemia. Chciałoby się to wreszcie przeżyć?

- Oczywiście! Sam zawsze powtarzałem mojej żonie, że gdy tu przychodziłem, to w pierwszych dwóch latach zdobyliśmy dwa mistrzostwa, ale za każdym razem był covid. Nie można było w pełni świętować z kibicami, tak jak powinno się to robić. Nie będę ukrywał, że bardzo chciałoby się tego posmakować. Ale mówię, nie ma co na siłę nakładać na siebie presji i mówić, że coś się na pewno zdobędzie. Trzeba skupiać się na najbliższych celach. Mamy jakość w zespole, trener zaszczepił w nas dobry mental i mam nadzieję, że po prostu pokażemy to wszystko na boisku.

Rodrigo Conceicago rozpycha się w Jagiellonii. Pójdą w ślady ojca i brata?

"Trener Papszun imponował mi od zawsze"

- Ostatnio modne,szczególnie wśród młodych, jestsłowo "vibe". To jaki masz "vibe" z trenerem Markiem Papszunem?

- Szczerze mówiąc, trener Marek Papszun zawsze mi imponował, nieważne, czy był trenerem Rakowa, czy wcześniej. Poznałem go osobiście w 2018 roku, kiedy przyleciał do Anglii, gdy byłem w Queens Park Rangers. Już wtedy widziałem, jaką ma myśl na piłkę nożną. To były wszystkie cechy, które ja lubię: ciężka praca, mental, swoje zasady, plan gry. Mogę o nim mówić w samych superlatywach. Cały sztab ciężko pracuje i imponuje mi swoim charakterem. Uważam, że jako piłkarze jesteśmy im coś winni i musimy oddawać im to na treningach i w meczach. Wierzę, że jako zespół to zrobimy.

- Od jedenastu miesięcy jesteś ojcem. Jak udaje ci się łączyć rolę taty z wymagającym zawodem piłkarza? Nie przysypiasz na treningach?

- Zośka rośnie, leci jej już jedenasty miesiąc. Mam to szczęście, że mam cudowną i wyrozumiałą żonę. Wiadomo, że są dni, kiedy trzeba bardzo wcześnie wstać, ale to żona głównie spędza noce z córką. Więc nie, na treningu nie przysypiam. Zawsze jestem pobudzony, aż za bardzo!

Raków zrobi Kroczek do Europy? Paweł Skrzypek o falstarcie Medalików

Nawadnianie, dieta i życie po karierze- Często podkreślasz, jak ważne jest nawadnianie. Skąd taka dbałość o ten aspekt?

- (śmiech) Muszę mieć promienną skórę, jak widać! A tak na poważnie, w życiu sportowca są rzeczy, które mogą ci pomóc w wielu kwestiach. Oczywiście na koniec dnia decyduje to, co zrobisz na boisku, ale sen, dieta i nawadnianie to rzeczy, które wydają się błahostką, a wiele osób o nich zapomina. Odkąd wyjechałem do Włoch, zafiksowałem się na punkcie zdrowego jedzenia i nawadniania, bo wiem, że to może mi tylko pomóc. To nie tak, że jestem zwariowany i świat mi się kończy, jak nie wypiję trzech litrów wody dziennie, ale po prostu staram się o siebie dbać. Mamy jako piłkarze takie możliwości, więc dlaczego z tego nie korzystać, żeby wydłużać swoją karierę i dbać o zdrowie? Nie samą piłką człowiek żyje. Chciałbym być zdrowy także po zakończeniu kariery, a dbanie o siebie teraz na pewno w tym pomoże.

- Wracając do poprzedniego sezonu – jak bardzo byłeś rozczarowany i zły na to, co się działo?

- Szczerze mówiąc, już wyrzuciłem to z głowy. Przerobiłem to sobie i idę dalej. Bardziej byłem zły sam na siebie, że nie prezentowałem takiej formy, jaką powinienem, i że w drugiej rundzie nie mogłem być z zespołem i mu pomagać. Urazy wykluczyły mnie z wielu meczów i jeszcze bardziej "gryzłem paznokcie". Ale stało się. Nie można o tym zapominać, trzeba to mieć z tyłu głowy, ale liczy się to, co tu i teraz.

- Oglądasz wielkie turnieje, jak ostatnie mistrzostwa? Czego można się z nich nauczyć?

- To nie jest nowość, ale takie turnieje pokazują, że jako drużyna możesz osiągnąć bardzo wiele, nieważne jakie masz indywidualne umiejętności. Najbardziej przychodzą mi na myśl Wyspy Zielonego Przylądka, które nie przegrały meczu, rywalizowały z Hiszpanią czy Argentyną jak równy z równym. Potrafiły zagrać z najlepszymi, strzelić bramki i nie stracić gola z Hiszpanią. To pokazuje, że wiele sytuacji leży w głowie. Czasami najcięższe momenty w życiu mogą dać ci takiego kopa i nauczyć cię tak dużo, że stajesz się tylko lepszy. Wierzę, że dla wielu chłopaków i dla mnie to będzie taka przestroga. Zawsze też uczę się od najlepszych, oglądam mecze, patrząc na zawodników na swojej pozycji. Dopóki będę grał w piłkę, będę starał się być lepszą wersją siebie.

Antoni Kozubal to silnik Lecha Poznań? Łukasz Cieślewicz o starciu z mistrzem Wysp Owczych [ROZMOWA SE]

QUIZ: Ile wiesz o Legii Warszawa?
Pytanie 1 z 10
Zacznijmy od podstaw. W którym roku powstała Legia Warszawa?
QUIZ: Ile wiesz o Legii Warszawa?
Tomasz Sokołowski: Legia może skupić się na dwóch frontach