- Rodrigo Conceicao, nowa siła Jagiellonii, zaskakuje oceną początków sezonu, podkreślając niezwykły charakter zespołu po dwóch zwycięstwach wywalczonych w ostatnich minutach.
- Portugalski skrzydłowy zdradza sekrety swojej szybkiej aklimatyzacji w szatni, chwaląc wsparcie kolegów i zachwycając się atmosferą tworzoną przez kibiców.
- Sprawdź, co syn legendarnego Sergio Conceicao sądzi o polskiej lidze i jakie emocje towarzyszą mu przed dwumeczem z Rangers FC w Lidze Europy.
„Super Express”: - Sześć punktów w dwóch meczach. Jesteście zadowoleni z początku sezonu?
Rodrigo Conceicao: - Tak, wygraliśmy dwa spotkania, ale ani jedno, ani drugie do łatwych nie należały. W obu meczach zwycięstwo wywalczyliśmy w ostatnich minutach, ale to też pokazuje charakter tego zespołu.
- Jak odnalazł się pan w nowym środowisku?
- Bardzo dobrze. Od początku mogę liczyć na wsparcie wszystkich kolegów w szatni. Oczywiście, najbliżej mi do moich rodaków oraz kolegów z Hiszpanii. Wspólnie z Guilherme Montoią, Bernardo Vitalem, Jesusem Imazem, czy Sergio Lozano spędzamy sporo czasu. Natomiast także inni koledzy, jak nasz kapitan Taras Romanczuk, Kamil Jóźwiak, który świetnie porozumiewa się w języku hiszpańskim, czy Sławek Abramowicz są bardzo pomocni, więc absolutnie na nic nie mogę narzekać.
Ilja Szkurin przepędzi Czerwone Demony? Rafał Górak wystawił laurkę gwieździe GKS Katowice
- Czyli aklimatyzacja już za panem?
- Można powiedzieć, że tak. Na razie wszystko tutaj wygląda bardzo dobrze. Poza tym mamy świetnych kibiców. Podczas pierwszego meczu atmosfera na trybunach była znakomita, podobnie jak w meczu wyjazdowym w Lublinie, gdzie sporo naszych fanów stawiło się na trybunach w sektorze gości. To naprawdę robi wrażenie.
- Jak ocenia pan polską ligę?
- Słyszałem, że jest bardzo wyrównana i to się potwierdza. Jak już wspomniałem, w pierwszych dwóch spotkaniach wygrane zapewnialiśmy sobie w końcówkach spotkań. Za nami dwie kolejki, a większość meczów, jeżeli się rozstrzygała, to różnicą jednego gola. Nie można nikogo zlekceważyć i te różnice między zespołami są naprawdę minimalne.
- Pana ojciec Sergio Conceicao był gwiazdą reprezentacji Portugalii, a brat Francisco gra w Juventusie. Był pan skazany na „bycie piłkarzem”?
- Tak, ale nigdy z jego strony nie czułem żadnej presji. Po prostu zakochałem się w futbolu. Jestem dumny z osiągnięć mojego ojca, tak samo jak jestem dumny z kariery mojego brata. Jednak chcę zapracować na siebie, chociaż mam duże wsparcie ze strony mojej rodziny. Jestem z tego powodu bardzo dumny.
- W przeszłości w Jagiellonii grało kilku Portugalczyków, w większości z dobrym skutkiem.
- Zgadza się, wiem, że Nene był jednym z filarów mistrzowskiej drużyny, Joao Moutinho pomógł zespołowi w zdobyciu Superpucharu i awansie do ćwierćfinału Ligi Konferencji. W ubiegłym sezonie Bernardo Vital był filarem defensywy. Wierzę, że podążę ich śladami.
- Przed drużyną wielkie wydarzenie - dwumecz z Rangers FC w Lidze Europy. Jakie emocje panu towarzyszą?
- To z pewnością duża sprawa, wielki dwumecz przed nami. Rangers FC to zespół z głośną przeszłością. Jestem przekonany, że to będzie wielkie spotkanie. Jednak nie zamierzamy się poddawać. Mamy swoje atuty. Drużyna w ostatnich dwóch sezonach z dobrej strony pokazała się w Europie. Na pewno nie stoimy na straconej pozycji. Będziemy chcieli to udowodnić.
Raków zrobi Kroczek do Europy? Paweł Skrzypek o falstarcie Medalików