- Raków Częstochowa zaliczył falstart w Ekstraklasie, co budzi obawy przed starciem w Lidze Konferencji.
- Eksperci wskazują na "niefrasobliwość w obronie" i brak "piłkarskiej złości".
- Czy trener Damian Kroczek zdoła szybko poukładać zespół?
- Czy Raków poradzi sobie w meczu z Hammarby?
Wprawdzie Raków poradził sobie z Vallettą w poprzedniej rundzie europejskich pucharów, ale kompletnie zawodzi w polskiej lidze. Potknął się zarówno z Wisłą Płock, jak i Śląskiem, z którym wygraną dał sobie wydrzeć w końcówce meczu.
- Widziałem fajne przebłyski i akcje do przodu - mówi Paweł Skrzypek, były obrońca Rakowa. - Jednak później pojawiła się niefrasobliwość w obronie. Myślę, że przekalkulowali. Prowadzili 1:0 i mwyśleli, że to wystarczy. Były zapędy do przodu, ale nie widziałem tego chciejstwa, tej piłkarskiej złości, żeby zdobyć drugą bramkę. Jeśli się tego nie robi, to zazwyczaj wiatr wieje gospodarzom i kończy się porażką, jak w tym przypadku, gdy stracili w końcówce dwa gole - opisuje.
Były reprezentant Polski uważa, że Raków musi szybko opanować sytuację.
- Widać, że nie jest to jeszcze szczyt formy - ocenia. - Potrzeba czasu. Na ile trener Kroczek będzie umiał to poukładać i wykrzesać z tych zawodników maksimum, żeby to przełożyło się na wyniki? - zastanawia się.
Czy słaby start w nowy sezon nie spowoduje zmiany trenera?
- Nie mam pojęcia, ile cierpliwości ma właściciel Michał Świerczewski - zaznacza. - Jedno jest pewne: nie ma cierpliwości do trenerów. Mówią, że nie ma ludzi nie zastąpionych. Ale, żeby trafić tego właściwego szkoleniowca, to czasami trzeba i dekadę poczekać. Nie sposób po prostu zastąpić Marka Papszuna. Ostatnio szansę dostali młodzi trenerzy, na dorobku, z dobrym CV. Szwarga i Kroczek mieli okazję współpracować i podpatrywać Papszuna. Jednak na pewno brakuje im doświadczenia, które nabiera się latami. Właściciel powinien postawić na jednego i wytrzymać ciśnienie, aby trafić tego drugiego Papszuna - twierdzi.
Łukasz Zjawiński już strzela dla Legii. "To pozytywny dreszczyk emocji"
Przed Rakowem starcie z Hammarby w Lidze Konferencji.
- Szanse oceniam 50 na 50 - tłumaczy. - To będzie bardzo wyrównany mecz. Decydować będzie dyspozycja dnia. Poziom drużyn szwedzkich i polskich jest porównywalny. W ostatnim roku w naszym kraju był bardzo duży napływ kapitału do piłki. Widać, że sponsorzy, którzy zakochani są w swoich klubach, bo w młodzieńczych latach mieli takie marzenia, teraz dorobili się fortuny i wykładają pieniądze. Jeśli chodzi o potencjał finansowy, to na pewno jest w Polsce dużo lepiej. Dlatego zawodnicy szwedzcy dają się skusić przez polskie klubu - podkreśla.
Skrzypek liczy na to, że jego były klub awansuje do fazy ligowej.
- Sercem jestem za Rakowem - mówi wprost. - Trzeba nabijać punkty do rankingu, aby w końcu skoczyć do pierwszej dziesiątki i zagrać z marszu w Lidze Mistrzów - kończy Skrzypek.
Lech wraca na właściwe tory? Tak Lokomotywa rozjechała Wieczystą