- Po niedawnej europejskiej kompromitacji, Lech Poznań pokonał beniaminka 2:1, rozpoczynając powrót na zwycięską ścieżkę.
- Mimo wygranej, Kolejorz napotkał opór, a cenne gole Agnero i Sayyadmanesha przeplatał uraz kluczowego zawodnika.
- Czy to zwycięstwo faktycznie zwiastuje koniec kryzysu? Odkryj pełną analizę trenera i piłkarzy po trudnym meczu!
Wprawdzie Lech zwyciężył, ale jednak nie była to dla niego łatwa przeprawa. Wszystko przez to, że Wieczysta dawała się we znaki poznańskim piłkarzom. Tyle, że w końcówce pierwszej połowy to Kolejorz zadał dwa ciosy. Najpierw Yannick Agnero zakręcił obrońcami i soczystym strzałem zza pola karnego pokonał bramkarza gospodarzy. Po kolejnych ośmiu minutach efektownym uderzeniem popisał się Allahyar Sayyadmanesh i zdobył premierową bramkę w Ekstraklasie.
Mileta Rajović w końcu odpali w Legii? Padły słowa o cierpliwości i zaufaniu
W drugiej połowie okazji z obu stron nie brakowało, ale zawodziła precyzja. Agnero trafił w słupek, a w końcówce nie dał rady pokonać bramkarza krakowskiej drużyny. Wieczysta odpowiedziała po godzinie gry golem Lucasa Piazona.
- Wróciliśmy na odpowiednie tory po tym trudnym doświadczeniu ze środy - powiedział Niels Frederiksen, cytowany przez klubowy portal Lecha. - To było ważne także pod kątem fizycznym. Mieliśmy 120 minut w nogach, długą podróż autokarem, a do tego doszły okoliczności pogodowe. Z tego powodu był to trudny i wręcz ekstremalny mecz. Ważne, że udało się wygrać i odbić po tych trudnych dla nas dniach - zaznaczył duński trener.
Marek Papszun o postawie debiutantów w Legii. Tak ocenił Miletę Rajovicia
Szkoleniowiec był zmartwiony urazem, którego na samym początku spotkania doznał Filip Jagiełło. Pomocnik Kolejorza miał problem z mięśniem dwugłowym. Z kolei Radosław Murawski zdradził, czego trener Frederiksen oczekiwał od zawodników.
- Wymagał od nas stałego pressingu, doskoku, trzymania drużyny przeciwnej jak najdalej od naszej bramki. Czasami brakowało tlenu, żeby zrobić do przodu te kilka kroków - wyjawił Murawski w Canal+ Sport.
Rodrigo Conceicao ma jasny cel w Jagiellonii. Ten Smok postraszy na Podlasiu?
Pomocnik Lecha ucieszył się ze zwycięstwa. Jest przekonany, że to dobry prognostyk na dalszą część sezonu.
- Nawet gdybyśmy wygrali 5:0, i tak nie przyćmiłoby to tego, co wydarzyło się ostatnio - ocenił Murawski w Canal+ Sport. - Będziemy pracować ciężko i konsekwentnie, żeby znowu pokazać naszą klasę. Dołożyliśmy jedną cegiełkę do tego, co chcemy robić w całym sezonie. Dostaliśmy ostatnio mocną lekcję. Sami sobie ją zrobiliśmy. Mam nadzieję, że wracamy do naszego stylu i wygrywania - podsumował gracz poznańskiej drużyny.
Jest twardy jak skała i silny jak Hulk! Terry Yegbe przebojem wdarł się do Lecha