Pełne trybuny pożegnały zasłużonego Artura Jędrzejczyka, który nie krył wzruszenia. Z Legią wywalczył 14 trofeów, ale w piątkowym spotkaniu wystąpił tylko symbolicznie, przez kilka sekund. Po raz ostatni w barwach warszawskiej drużyny. Zgromadzeni na "Żylecie" ultrasi ułożyli z flag jego numer 55. Na transparencie pojawił się napis „Ostatni z gatunku”.
Po ostatnim gwizdku rywalizacji Legii ze Śląskiem Wrocław (1:1) – Jędrzejczyk pojawił się na "Żylecie". W obecności "Starucha", kibica Legii, którego niedawno ułaskawił prezydent Karol Nawrocki, pojawił się na podeście, by podziękować kibicom za całą karierę w legijnych barwach.
ZOBACZ WIĘCEJ: Tak Legia pożegnała legendę. Piękna oprawa i wielki moment Artura Jędrzejczyka
Na stadionie Legii działo się piątkowego wieczoru bardzo dużo. Wcześniej, jeszcze w trakcie spotkania Legii z WKS, na tej samej trybunie zawisł transparent nawiązujący do wydarzeń w Nowej Hucie. Tam zginął skatowany przez tzw. Młodą Ferajnę „Yankes”, lider kibiców Hutnika Kraków. Na Legii napisano: „Piłka nożna dla kibiców, nie dla k*** nożowników”.
Przypomnijmy najnowsze informacje: w piątek małopolska policja ogłosiła, że ujęła cztery osoby podejrzane o brutalny atak na Jakuba Ch., kibica Hutnika Kraków (trzech z nich ukrywało się na Słowacji).
Zabity 36-latek był wielokrotnie karany, miał być zamieszany m.in. w handel narkotykami i otwarcie okazywał wrogość wobec Wisły Kraków. Pobicie, po którym mężczyzna zmarł, wiązane jest z członkami wrogiej mu „Młodej Ferajny” – jednej z chuligańskich grup skupiającej młodych fanatyków Wisły Kraków.