Robert Dobrzycki prezesem Widzewa Łódź?! Właściciel klubu ujawnia nam swój nowy plan [WIDEO]

2026-06-01 14:36

Robert Dobrzycki, właściciel Widzewa Łódź, ma zamiar pełnić nową, znacznie ważniejszą rolę w klubie. W specjalnym wywiadzie wideo dla "Super Expressu" zdradził swoje nowe plany na przyszłość. „Będę bliżej klubu” – mówi nam Dobrzycki.

Robert Dobrzycki, właściciel Widzewa Łódź, dla „Super Expressu”
  • Robert Dobrzycki, właściciel Widzewa Łódź, zapowiada znaczące zwiększenie swojej roli w klubie, deklarując bliższe zaangażowanie.
  • Mimo ogromnej presji i obaw o spadek, biznesmen nigdy nie żałował milionowych inwestycji, traktując Widzew jako długoterminowy, życiowy projekt.
  • Sprawdź, jakie konkretne plany na przyszłość klubu ma Dobrzycki i co to oznacza dla stabilizacji finansowej oraz sportowego progresu Widzewa.

Według niedawnych doniesień portalu meczyki.pl, Dobrzycki miałby objąć funkcję prezesa Widzewa. W rozmowie z nami biznesmen podkreślił, że zamierza być znacznie bliżej klubu i poświęcić mu więcej czasu. Opowiedział także o kulisach minionego sezonu, strachu przed spadkiem i planach na przyszłość. -  Ja daję zawsze dużą swobodę. Być może teraz troszeczkę będę bliżej klubu. Taki mam plan, żeby poświęcić mu więcej czasu, aby lepiej zrozumieć pewne schematy - mówi Dobrzycki w rozmowie z "Super Expressem".

"Super Express": Obawiał się pan bardzo mocno spadku? Taka degradacja pokrzyżowałaby pana plany, w końcu zainwestował pan w Widzew miliony złotych.

Robert Dobrzycki: - Wiadomo, że się obawiałem, ale to nie chodziło o miliony. Chodziło raczej o pewien stracony czas. Czasami, gdy chce się robić pewne rzeczy za szybko, to nie wychodzi tak, jak by się chciało. Wygląda na to, że w piłce potrzeba cierpliwości. Słyszeliśmy dzisiaj, że Lech Poznań pracował na mistrzostwo 20 lat, więc też nie ma co oczekiwać, że my w kilka miesięcy dogonimy coś, co było budowane przez dekady. Musimy być realistami.

Przeczytaj także: Jan Tomaszewski grzmi po blamażu z Ukrainą: Futbolowa katastrofa! Gramy coraz gorzej!

- Spadek groził wam przez dużą część sezonu. Spędzało to panu sen z powiek? Były koszmary, że znów będziecie w pierwszej lidze?

- Na pewno był stres. Oczywiście im dalej w sezon, tym napięcie było większe i odbijało się to na piłkarzach i na wszystkich w klubie. Nakręcała się taka spirala, która na pewno nie pomagała. Ale zespół to dźwignął i trzeba wziąć pod uwagę, że presja, która była na tej drużynie, moim zdaniem była najmocniejsza w całej lidze.

- Czy choć przez chwilę żałował pan zainwestowanych pieniędzy albo samego wejścia w Widzew?

- Nie, nigdy nie miałem takiego poczucia. Dla mnie Widzew jest czymś życiowym, czymś długoterminowym. Myślę o inwestycjach, rozkładając je na wiele lat. Nigdy nie żałowałem, że wszedłem w Widzew. Gdy kupowałem klub w tamtym sezonie, też nie byliśmy pewni utrzymania, a zrobiłem to niezależnie od ligi. Zawsze chciałem być właścicielem Widzewa i to, w której lidze gra, nie miało znaczenia.

- Czy będzie pan dalej inwestował w klub?

- Wiadomo, jeżeli będzie taka potrzeba. Ale moim celem nie jest samo wydawanie pieniędzy na Widzew. W dłuższym okresie klub musi się ustabilizować także finansowo, musi mieć rosnące przychody komercyjne i nad tym też będziemy pracować. Oczywiście dzięki możliwościom finansowym pewne rzeczy możemy robić szybciej.

- Tym, co na pewno robi wrażenie, jest pełny stadion na każdym meczu. To musi być powód do dumy.

- Tak, to jest bardzo duży klub, a społeczność jest niesamowita. Stadion jest zawsze pełen i gdyby był pewnie dwa razy większy, też by był. To niesamowite. Oczywiście, gdy idzie dobrze, jest to fajne. Ale jak nie idzie, to zwiększa presję, której i tak mieliśmy w tym sezonie kosmiczną ilość. To, że przetrwaliśmy i że zespół to przetrwał, to duży szacunek dla tych młodych piłkarzy.

Zobacz też: Wieczysta Kraków zagra w PKO BP Ekstraklasie! Odwrócili losy finału

- Czy pan bierze udział mocno w wyszukiwaniu piłkarzy przy transferach, czy to oddaje wszystko fachowcom?

- Do tej pory było tak, że byli ludzie, którzy się tym zajmowali, którzy są specjalistami. Ja daję zawsze dużą swobodę. Być może teraz troszeczkę będę bliżej klubu. Taki mam plan, żeby poświęcić mu więcej czasu, aby lepiej zrozumieć pewne schematy. Taki mam plan, trochę być bliżej.

- Jaki jest więc cel na kolejny sezon. Czy trener Aleksandar Vuković zostaje na stanowisku?

- Tak, trener zostaje. Jeśli chodzi o cel, to nie jest nim od razu walka o mistrzostwo. Chcemy mieć więcej spokoju, grać lepiej i osiągać lepsze wyniki. Jeżeli będziemy notować progres, będę szczęśliwy.

Rozmawiał Przemysław Ofiara

Tęsknisz za Ekstraklasą? Te kluby kiedyś walczyły o mistrzostwo, ale już NIE ISTNIEJĄ [QUIZ]
Pytanie 1 z 10
Dwukrotny (1998 i 1999) zdobywca Pucharu Polski, klub związany z Ryszardem F. ps. "Fryzjer" to: